© 2016-2020 GłupioMĄDRA

Zapiski z dziennika 28.03.2021

 

Dziś byłam na spacerze. Spacery to niesamowita aktywność. Dzisiaj byłam w lasku nad Świdrem w Józefowie pod Warszawą. Kiedy jestem sama na spacerze to szczególnie przyglądam się ludziom, otoczeniu i przyrodzie. I dzisiaj miałam ciekawe obserwacje. Dzisiaj spotkałam Pana na koniu. Tak, Pana na koniu, na leśnej ścieżce wśród spacerowiczów, biegaczy i rowerzystów. Tego się nie spodziewałam, ktoś po prostu jeździł sobie na koniu po lesie. Nie przy szkółce jeździeckiej, nie w jakimś  ogrodzonym terenie, a po prostu po leśnej ścieżce. Może takie rzeczy były zwyczajne 100, 200 lat temu, ale teraz?

 

I to nie był koniec nietypowych dla mnie widoków. W drodze powrotnej na spacerze zobaczyłam Pana, który siedział na korzeniu zwalonego drzewa i czytał książkę. To było duże drzewo, więc i korzeń był odpowiednio proporcjonalny. Pień drzewa w całości zanurzony był w rzeczce a korzeń wystawał przy brzegu. I na tym korzeniu, z resztkami ziemi między witkami umościł się ten osobliwy Pan i czytał książkę. Jedną nogę miał podkuloną i na niej podpierał książkę, druga zwisała mu i dyndała delikatnie na wietrze. To był dla mnie niesamowity widok, więc na chwilę się zatrzymałam i obserwowałam tego Pana. Moja wyobraźnia się rozbudziła i wyobraziłam sobie, że ten Pan czyta poezję. Czy mogło być inaczej? Niż siedzieć na korzeniu, podstawie majestatycznego drzewa, wśród pluskającej rzecznej wody, wśród szumiących na wietrze gałęzi i czytać właśnie poezję?  Światło słoneczne oświetlało mu stronice książki, woda przypominała skromnie o upływie czasu i o tym jak ważna jest chwila obecna. Przebijające się pączki na gałęziach przypominały, że zbliża się wiosna. Czas upływał, chwile mijały, a jednocześnie nowe budziło się do życia.

 

Stałam i patrzyłam na tego Pana i myślałam jaki jest odważny, jak nie przejmuje się niczym, jak zostawił świat za sobą i po prostu usiadł na korzeniu z książką w lesie. W lesie, gdzie czas w jakiś magiczny sposób się zatrzymuje a jednocześnie rusza. Korciło mnie żeby zagadać do tego Pana, ale nie ośmieliłam się zniszczyć mu tego spokoju i chwili. Już od samego patrzenia poczułam się jakbym była w innym wymiarze, gdzie nie istnieją troski czy zobowiązania. Istnieje tylko chwila obecna. Magiczna chwila obecna. I nie ośmieliłabym się jej komuś zaburzyć w jakikolwiek sposób.

 

I tak sobie pomyślałam, że obaj Ci panowie, ten na koniu i ten na korzeniu, robili po prostu to, co kochają. Nieważne jak to wygląda na zewnątrz, czy jest nietypowe, czy poza schematem, czy nie z tych czasów. To mnie dziś urzekło. Przypominam sobie jak na początku przygody biegowej wstydziłam się pójść pobiegać do parku, bo wszyscy się będą na mnie gapić. A przecież biegaczy jest pełno dookoła, niczym wcale bym się nie wyróżniała. A Ci Panowie, wyróżniali się z tłumu, i co? I, i tak robili to, co kochają. Urzekło mnie to dzisiaj. Rób to, co kochasz a resztę olej. Zostaw. Nieważne czy ktoś się gapi, czy ktoś komentuje. Jeśli nie mieścisz się w ramki społeczne, schematy, to nie mieść się. Fuck it all. Po prostu ciesz się z życia, tak jak Ty lubisz i rób to, co lubisz i kochasz. A resztę zostaw za sobą.

 

Bardzo zainspirował mnie dzisiejszy spacer i zastanawiam się jak to jest u Ciebie. Co kochasz najbardziej robić, co sprawia, że zapominasz o całym świecie?

 

Jeśli masz taką aktywność to życzę Ci by było jej jak najwięcej w Twoim życiu.

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj jeszcze:

 

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
30 marca 2021
Ciesz się z życia, tak jak Ty lubisz

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie