© 2016-2021 GłupioMĄDRA

Bardzo mi zależało, aby w tym roku ułożyć sobie plan. W zeszłym roku odpuściłam plany, bo i tak wiele z nich się nie spełniało. Plany planami, a życie życiem. I okazało się, że życie bez planu nauczyło mnie otwartości wobec życia i większego skupienia na słuchaniu swoich potrzeb. Bo co jeśli ułożyło się kiepski plan, który nijak ma się do Twoich potrzeb i tego co Cię otacza? Wtedy realizacja planu za wszelką cenę jest przemocą wobec siebie. Jest brakiem elastyczności wobec tego, co przynosi świat. Jest sztywnością, która może unieszczęśliwiać. Bo jak życie nie układa się zgodnie z planem to, co wtedy czujesz? Frustrację? Złość? Ja w przeszłości czułam jej wiele, ale już mi się znudziło. Nauczyłam się, że na niewiele rzeczy mamy realny wpływ, wbrew temu co się głosi na świecie. Na życie jednego człowieka wpływa tyle rzeczy, że chęć przewidzenia co się stanie, albo narzucenia życiu scenariusza nie ma sensu. Otacza nas mnóstwo ludzi, na których zachowania nie mamy wpływu. Otacza nas sytuacja polityczna, środowiskowa, ekonomiczna, na którą w makro skali też nie mamy wpływu. Przydarzają nam się choroby, wszelkiego rodzaju straty, których nikt nigdy nie planuje, a mają gigantyczny wpływ na nasze życie.

 

Odpuszczenie tego, na co nie mam wpływu bardzo mi pomogło w życiu. Ściągnęło mi duży ciężar z barków. Brak planowania w zeszłym roku pomógł mi otworzyć się na zewnętrzne szanse, których nie brałabym pod uwagę, gdybym kurczowo trzymała się jakiegoś planu. Ale przede wszystkim nauczył mnie życia bez presji, z większym luzem i ufnością, że to co się wydarza jest tym, co się wydarzyć miało. I uwierzcie mi, życie z luzem, bez ciągłego napięcia otwiera oczy na to, co tak naprawdę nas otacza i uczy uważności. Uczy bycia w tu i teraz.

 

I choć w tym roku stworzyłam plan i zaraz wyjaśnię dlaczego, to napiszę jeszcze o jednej rzeczy. By stworzyć plan kupiłam kalendarz ze specjalnym dodatkiem do planowania i ten dodatek zaczynał się podsumowaniem zeszłego roku. Gdy rozmawiałam z koleżankami o 2021 roku, podkreślałam, że był “chujowy”, bo psychicznie źle się czułam w tym roku. Ale gdy zrobiłam podsumowanie okazuje się, że 2021 był jednym z najlepszych w moim życiu. W podsumowaniu miałam do oceny 8 sfer życia, w skali 1-10. I tylko 2 sfery oceniłam poniżej 10, zdrowie na 8, przyjaciele, znajomi na 9. Spojrzenie na swoje życie z lotu ptaka, z całorocznej perspektywy wygląda inaczej niż codzienna mikroperspektywa. W 2021 roku przeżyłam wiele psychicznych przełomów, przyznałam się do kryzysu emocjonalnego i zaczęłam powoli z niego wychodzić. Odnalazłam na nowo porzuconą pasję - rysowanie. Dużo pisałam, przez co rozwijałam drugą pasję, a oprócz tego miałam wokół siebie wspaniałych wspierających mnie ludzi. Wyznaczyłam też wiele granic by ochronić siebie i to wszystko się opłaciło. Nie miałam planu na 2021, ale miałam hasło, które mi przyświecało: “jesteś najważniejsza”. I byłam dla siebie w tym roku najważniejsza, dzięki czemu ostateczny rezultat tego roku jest niesamowity. Moje prywatne sukcesy, które osiągnęłam w tym roku są przełomowe, nawet jeśli nie są tak bardzo widoczne na zewnątrz. Najważniejsze, że ja o nich wiem i to się liczy.

 

Skupienie na swoich potrzebach, odrzucenie kontroli i otwartość na to co się stanie, pomogły mi w 2021 roku odnaleźć siebie. I choć pewnie będę się odnajdywać i poznawać do końca swojego życia, to tego roku nigdy nie zapomnę. Zmieniło się coś we mnie bezpowrotnie. Już raz napisałam te słowa, ale napiszę je jeszcze raz - w tym roku zmieniłam się pod tym względem, że przestałam zmieniać siebie. Wiem kim jestem, wiem co mam w sobie. Nie będę tego definiować ani jednym słowem ani dziesięcioma, bo każde słowo i każda definicja to ramy, a ja się nie mieszczę w żadnej, zresztą tak jak każdy człowiek. Mam prawo być 10-cioma definicjami i jednocześnie być czymś nieuchwytnym pomiędzy nimi.

 

Dlatego właśnie w tym roku chciałam ułożyć plan, bo poczułam całą sobą czego pragnę i gdzie chcę zmierzać. A plany, choćby ułożenie w głowie trzech najważniejszych priorytetów będą kierować Twoją uwagą tam gdzie pragniesz. I moim zdaniem, głównym celem układania planów jest chwila refleksji i poukładanie myśli co jest dla Ciebie ważne. Zgadzam się ze zdaniem, że jeśli nie wiesz co jest dla Ciebie ważne i nie wiesz na co chcesz poświęcić czas, to szybko znajdzie się ktoś kto Ci zajmie Twój cenny czas. Ja w tym roku wiem co chcę osiągnąć i chcę tam zmierzać, dlatego potrzebowałam planu. Czas ucieka przez palce i jest tyle do zrobienia, że jak nie dokona się selekcji to człowiek zacznie zajmować się pierdołami.

 

Ale żeby było jasne, ja dostałam tyle lekcji pokory od życia, że nie bawię się w boginię i nie udaję, że mam większą sprawczość niż mam. Nie wiem nawet ile będę żyć, więc to już całkowicie uczy pokory, szczególnie do czasu, który mamy na tej ziemi. W związku z tym ułożyłam plan, ale nie będę płakać jeśli zmieni się on 15 razy w tym roku. Nie będę się już złościć i frustrować, że miało być inaczej, że ja planuję swoje a życie robi swoje. Już wiem, że raz ułożony plan, zaraz po spisaniu żyje swoim życiem. Dokładnie tak jak opublikowany tekst. Nigdy nie wiem, co z niego wyniesie czytelnik. I nigdy nie wiem, gdzie doprowadzą mnie moje plany i czy mają w ogóle sens. Wierzę w to, że gdy żyjemy w zgodzie ze sobą to plany wychodzą nam troszkę lepiej, bo odzwierciedlają to co jest w nas. A z drugiej strony plany, w których uciekamy od siebie (nieważne czy świadomie czy nieświadomie) raczej skończą się fiaskiem. Wszystko zależy od intencji z jaką układamy plany i czy pomimo planów wciąż jesteśmy otwarci na to, co się dzieje wokół nas.

 

Ja mam plan na 2022, ale jestem też otwarta by całkowicie go zmienić i z takim nastawieniem wchodzę w Nowy Rok.

 

A jak Ty podchodzisz do planowania? Układasz jakieś plany na Nowy Rok?

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj jeszcze:

 

 

 

 

 

07 stycznia 2022
Czy robić plany na Nowy Rok czy nie?

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie