Niedawno, a dokładnie 15 stycznia zaczęłam prowadzić dziennik wdzięczności. Wielu coachów, mentorów oraz uduchowionych osób w zakresie szczęścia i pozytywnego myślenia poleca praktykę wdzięczności. Słyszę i czytam o tym od lat, ale nigdy wcześniej tego nie stosowałam. Do rozpoczęcia tej praktyki zmotywował mnie “Dziennik” przygotowany przez Reginę Brett (jedną z moich ulubionych autorek poradnikowych).

 

Dziennik wdzięczności jest to zeszyt, notes, w którym codziennie zapisujemy rzeczy i sytuacje, za które jesteśmy wdzięczni danego dnia. Celem dziennika jest przekierowanie uwagi na dobre rzeczy, aby poprawić nasze zadowolenie z życia.

 

Dziennik Reginy, chciałam wykorzystać głównie do zapisywania moich przemyśleń, które między innymi wykorzystuję do tworzenia wpisów na tego bloga. Jednak uznałam, że skoro będę zapisywać coś codziennie, to czas wreszcie na praktykę wdzięczności. I tak też zrobiłam, każdego wieczoru zapisuję kilka rzeczy, za które jestem wdzięczna.

 

 

Przemyślenia na temat dziennika wdzięczności

 

1. Ilość rzeczy, za które się dziękuje

 

Zastanawiałam się na początku czy przymuszać się do zapisywania jakiejś konkretnej liczby rzeczy, za które jestem wdzięczna. Ostatecznie zdecydowałam się na przynajmniej jedną - wierząc, że każdego dnia na pewno wydarzyła się 1 rzecz, za którą mogę być wdzięczna. A czy ograniczać się do konkretnego maksimum? Moim zdaniem ograniczają nas tylko czas i chęci. Jak się rozkręcimy, to ciężko przestać, a jednak mamy w życiu inne aktywności niż sama praktyka wdzięczności:)

 

2. Siła napędowa dziennika wdzięczności

 

Często słyszałam, że jak zacznie się pisać taki dziennik, to z każdym dniem będzie się zapisywać więcej rzeczy. Ma to związek z tym, że z biegiem praktyki przenosimy koncentrację na rzeczy dobre i te, za które możemy być wdzięczni. I tak się dzieje w większości przypadków. Moc tego dziennika jest wielka. O wyjątku od tej reguły piszę w pkt. 4.

 

3. Brak wpisu danego dnia

 

Życie nie jest idealne i nie da się go w pełni zaplanować, więc może się zdarzyć, że nie będziecie w stanie danego dnia zapisać swoich notatek. Może to być wizyta w szpitalu, może być to jakaś udana randka, która się przedłużyła. W pierwszym wypadku trzeba się skupić na regeneracji, w drugim na cieszeniu się z życia, a nie na tym, że nie damy rady zapisać swojego dziennika wdzięczności. Ja zapisuję notatki wieczorem przed snem i już 3 razy nie mogłam tego zrobić z powodu określonych sytuacji. Jednocześnie bardzo zależy mi na jego prowadzeniu, więc nadrabiam mój wpis następnego dnia. Póki co nie zdarzyło mi się, abym nie była w stanie tego zrobić przez 2 kolejne dni. Zasada jest taka, aby nadrobić notatki jak najszybciej to możliwe.

 

4. Wyjątek od napędzającej siły wdzięczności dziennika

 

Może za krótko to praktykuję, ale zauważyłam, że mam takie dni, nazwijmy je gorszymi, że jestem w stanie zmotywować się do zapisania tylko 1 rzeczy, za którą mogę być wdzięczna. I wtedy nie działa napędzająca siła wdzięczności z dni poprzednich. Mogłam zapisać poprzedniego dnia 10 rzeczy, za które jestem wdzięczna, a kolejnego ledwo zmotywować się do 1. Ostatnie dni miałam problemy zdrowotne, cierpiałam ze strasznym bólem. Skończyłam ostatecznie w szpitalu. I był 1 dzień kiedy było tak źle, że byłam w stanie zapisać tylko 1 rzecz. To jest zdanie, które może zapisać każdy z nas - zawsze. Był to wpis: “Dziękuję, że żyję”. 

 

5. Przykładowe zapiski z mojego dziennika - za co można dziękować

 

  • 15 styczeń: “Za dobry czas z moją rodziną i bratankiem”
  • 20 styczeń: “Chciało mi się pić!”   (wyjaśnienie: mam problemy z odczuwaniem pragnienia;p)
  • 21 stycznia :”Miły Pan w sklepie pomógł mi wyłożyć zakupy z koszyka”

 

 

Czy polecam prowadzenie dziennika wdzięczności?

 

Tak. I to z kilku powodów:

 

1. Zgadzam się z innymi osobami, które praktykują takie zapisy - dziennik poprawia nasze zadowolenie z życia i przesuwa naszą uwagę na dobre rzeczy.

 

2. Regularna praktyka dziennika to czas na refleksję - czas, który w dużym stopniu może nam pomóc lepiej zrozumieć siebie. Jest szansa na to, że jak zaczniecie wymieniać rzeczy i sytuacje, za które jesteście wdzięczni, to zobaczycie co w życiu Was uszczęśliwia i będziecie mogli więcej takich aktywności wprowadzać w życie.

 

3. Jeśli praktykujecie zapiski przed snem, sprawiacie, że będzie on lepszy. Wyciszacie niezadowolenia danego dnia i łatwiej Wam będzie zasnąć. Lepiej to robić tradycyjnie - zeszyt + pisak, naświetlanie się komórką lub laptopem przed snem nie poprawi jego jakości.

 

4. W szerszym horyzoncie czasowym dziennik może pomóc umocnić ważne i dobre relacje w Waszym życiu. Zauważyłam, że niektóre osoby dość często przewijają się w moich zapiskach, co mi pokazuje, że są dla mnie ważne, bo ich dobre zachowania bardzo pozytywnie na mnie wpływają. Skoro często czynią dla mnie dobre rzeczy, to warto dbać o te relacje i odwdzięczać się tym osobom za piękne dobro, którym się dzielą.

 

A jakie są Wasze doświadczenia? Praktykujecie wdzięczność? Prowadzicie takie zapiski? Chętnie się dowiem jakie są Wasze przemyślenia :)

 

 

Wybaczcie, że ten wpis nie pojawił się wczoraj - zgodnie z planem poniedziałkowych wpisów. Kiepski stan zdrowia i wizyta w szpitalu oraz to, że podjęłam decyzję, że zdrowie jest dla mnie najważniejsze spowodowały to opóźnienie. Korzystając z okazji życzę Wam duuuużo zdrowia! <3

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
05 lutego 2019
O dzienniku wdzięczności

© 2016-2019 GłupioMĄDRA

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie