Ten ostatni czas w niejednym z nas wywołał niespokojny sen. Wzbudził lęk o zdrowie, o bliskich, o bezpieczeństwo finansowe. Zmusił do zastanowienia się nad tym, co jest ważne, a co nieistotne. Dla niektórych z nas to bardzo trudny test weryfikujący życiowe strategie. Funkcjonowanie z dnia na dzień z wyboru, szczególnie teraz może okazać się bolesną strategią. Ale dziś nie o tym… Dziś chciałam napisać o czymś przeciwstawnym do lęku. O spokoju, o tym jak wreszcie bez społecznego osądzania można zwolnić i poczuć ten spokój w sobie. Ja siedzę w domu, ale Ty też (mam nadzieję:)). Nie musimy nigdzie pędzić. Możemy zwolnić i to jest społecznie akceptowalne.

 

Moja ostatnia panika i lęk związane były z moim zdrowiem. Parę dni temu byłam w szpitalu zakaźnym. Dałam się ponieść wszystkim złym informacjom i społecznemu lękowi (którym zresztą nie warto się poddawać, a przynajmniej nie bez opamiętania). Okazało się, że ‘na szczęście’ mam zapalenie oskrzeli. Cała moja rodzina i bliscy cieszyli się z tej diagnozy, co jest ciekawym objawem, w kontekście tego jakie rzeczy mogą nas cieszyć w zależności od okoliczności.

 

Po tym wydarzeniu pojawiło się u mnie uczucie przemęczenia. Zrozumiałam, że mam dość walki o cokolwiek. O zdrowie, o osiągnięcia, o pieniądze, o uwagę. Chcę odpocząć! Potrzebuję zadbać o siebie, reszta zaczeka. Podczas pandemii jest to nie tylko możliwe, ale również łatwiejsze, bo cały świat zwolnił. Kiedy jak nie teraz zwolnić i zadbać o siebie? To idealnie sprzyjający czas. Mało kto będzie czegoś od Ciebie chciał, bo wszyscy siedzą w domu. Jesteś w izolacji, więc bardzo niewiele osób będzie Ci o cokolwiek zawracać głowę.

 

Mi pandemia pozwoliła odzyskać spokój. Przestałam narzucać sobie coraz to kolejne wymagania. Teraz nie muszę nic. Pracuję zdalnie, a po pracy nie muszę nigdzie biec, nigdzie jechać. Okazuje się, że przez Internet można załatwić więcej niż myślałam. Wiele sklepów jest bardzo prokonsumenckich i wspierających, starają się dostarczać produkty w jak najbardziej bezpieczny bezdotykowy sposób.

 

Na początku mojej izolacji byłam przerażona z jeszcze jednego powodu. Jak ja przeżyję bez kontaktu z ludźmi? Kocham ludzi i wydawało mi się, że to będzie zbyt trudne. Może wciąż dojdę do takich wniosków za parę dni, ale na ten moment moje wrażenia są inne. Nie pamiętam, kiedy miałam taki życiowy spokój. Jestem spokojniejsza i szybciej wracam do zdrowia. Jakie to jest pozytywne uczucie:)

 

Codziennych zadań jest mnóstwo. Zrobić zakupy, zaplanować sobie ciekawy wieczór, spotkania ze znajomymi, pojechać do rodziny, pomóc w czymś bliskim, zaplanować podróże, zadbać o rozwój osobisty, zadbać o urodę, zadbać o dietę. Tyle zawsze jest do zrobienia, można zwariować. Listy ‘to do’ nigdy się nie kończą.

 

A dziś nic nie muszę. Nie muszę nigdzie iść, nigdzie się nie spieszę. Nie muszę się tłumaczyć rodzinie, że jestem zmęczona i nie mam siły ich teraz odwiedzać. Nie muszę wymyślać, jak ciekawie spędzać wolny czas, gdzie wybrać się z chłopakiem. Nie czuję, że oglądanie Netflixa to marnowanie życia, bo nie mam za dużo alternatyw. Mogę być leniwa bez poczucia winy. To jest takie piękne. 

 

Wiem, że dziwnie brzmi tak się czuć w obliczu pandemii i wciąż wielu znaków zapytania o przyszłość. Ale kiedy przestajemy się martwić o to, na co nie mamy wpływu, możemy skupić się na chwili obecnej i się z niej po prostu cieszyć.

 

Dziś nie muszę ćwiczyć swojej asertywności wobec innych ludzi, dziś otoczenie dookoła pomaga mi skupić się na sobie i zadbać o siebie i swoje potrzeby, a nie potrzeby innych. Teraz nie muszę trenować się, próbować coś zrobić lepiej, więcej. Mam ograniczoną ilość rzeczy do wykonania, więc skupiam się tylko na tym, co najważniejsze. A reszta musi zaczekać, bo przecież mam wymówkę w postaci walki z koronawirusem. I jasne mogłabym się naginać, kombinować, wznosić na wyżyny, aby coś dopiąć, dokończyć pomimo trudności, ale teraz, dziś jednak chętnie skorzystam z tej wymówki. I innym również to polecam. Jeśli świat zwalnia, Ty też możesz. Jeśli moment wybitnie temu sprzyja, to czemu z tego nie skorzystać?

 

A jak Ty znosisz ten czas? Znajdujesz trochę spokoju w swoim wnętrzu?

 

Wiem, że nie każdy ma taki komfort jak ja - pracę, którą mogę wykonywać zdalnie i poduszkę finansową. Niektórzy muszą szybko zastanowić się nad tym, z czego będą żyć. Jeśli jest Ci ciężko w czasie pandemii, napisz proszę do mnie. Może wymienimy kilka słów i choć trochę zrobi Ci się lżej i przyjemniej. Daj mi znać:)

 

Tak jak wiele osób przyłączam się do akcji #zostańwdomu. Pamiętam, a jednocześnie przypominam tu o myciu rąk przez 30 sek. A jeśli potrzebujesz pomocy, nie bój się o nią prosić.

 

Gdy Twoje zdrowie się pogorszy, nie biegnij od razu do szpitala zakaźnego. Tam się najłatwiej zarazić. Ja popełniłam ten błąd, gdy spanikowałam. Na szczęście mój stan zdrowia się nie pogarsza, ale co negatywnego przeżyłam w szpitalu to moje. Nie ma co się narażać na taki stres. Zadzwoń najpierw na sanepid. Wiem, ciężko się dodzwonić, ale nie poddawaj się, w końcu się uda. Infolinia: 800 190 590. Informacje o koronawirusie sprawdzaj w rzetelnych źródłach. Kilka przydatnych porad tutaj.

 

 

 

 

16 marca 2020
Gdzie znaleźć spokój podczas pandemii koronawirusa?

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie











© 2016-2020 GłupioMĄDRA