© 2016-2021 GłupioMĄDRA

Przytłoczenie emocjonalne. Ciekawa sprawa. Jak sobie z nim poradzić, co zrobić, gdy się pojawi? Ostatnie dni sama byłam przytłoczona emocjonalnie. I ścięło mnie, również fizycznie. Jedyne na co miałam ochotę to się położyć.

 

Zaczęłam nową pracę i choć jestem podekscytowana i pozytywnie nastawiona, to codziennie mam mnóstwo wrażeń. Pierwszy raz pracuje w tak multikulturowym środowisku. To jest dla mnie wyzwanie na wielu poziomach, nowa firma, nowe obowiązki, nowy język, nowa kultura organizacyjna. Codziennie docierają do mnie informacje, które zmieniają moje podejście do pracy. A ponieważ moim zadaniem jest transformacja sposobu pracy to bardzo ważne jest żebym rozumiała co się dzieje i w ostatnich dniach wszystkie interakcje i informacje przegrzały mi mózg. Głównie dlatego, że zależy mi żeby zrobić to dobrze. Zmiany są trudne i chcę to zrobić jak najbardziej płynnie i w jak największym poczuciu bezpieczeństwa osób, które będą częścią zmiany. Więc jest to spore wyzwanie.

 

Zaczęłam się też spotykać z nowym chłopakiem. I wszystko układa się pozytywnie, ale znów to jest nowa osoba w moim życiu, dodatkowe spotkania, nowe emocje. Ekscytacja przeplata się z lękiem, czy to się dobrze układa, w tle też zawsze są demony poprzednich nieudanych związków. Postanowiłam w tej relacji zastosować nowe podejście i trochę bardziej się otworzyć, zostawić przeszłość i złe doświadczenia. Całkowicie otworzyć się na nową osobą i nie mieć żadnych oczekiwań. Ale to jest hiper trudne, to jest mega wyzwanie - podejść bardziej dojrzale do nowej osoby, z większą ufnością w wieku 32 lat. W tym wieku już trochę się przeżyło, wiele razy byłam zraniona i zachowawcza postawa jest dla mnie bardzo bezpieczna. Ale z zachowawczą postawą nie można zbudować prawdziwej więzi. Przychodzi moment, gdy trzeba się odsłonić, pomimo tego, że po drugiej stronie może czekać zranienie, odtrącenie. I tym razem postanowiłam, że ten moment będzie od samego początku. Od początku byłam sobą, bez masek, bez ochrony. I wszystko układa się dobrze, ale jeeez trochę mnie to kosztuje. Pokazać siebie i czekać z lękiem czy zostanę przyjęta, zwłaszcza, że w przeszłości byłam mistrzynią samokontroli by nie pokazać za dużo, by ktoś mnie nie zranił, nie odtrącił. Dałam sobie spore emocjonalne wyzwanie, by tym razem zrobić coś inaczej.

 

Nowa praca, nowa relacja, wszystko zaczęło się w tym samym czasie. W każdej sferze rzeczy zaczęły nabierać tempa i w ostatnich dwóch dniach miałam dosłownie kaca emocjonalnego, bo tak dużo silnych emocji przewinęło się przez moje ciało i głowę, że dosłownie nie wiedziałam jak się nazywam. Stres, ekscytacja, radość, niepokój, złość, jedna emocja zamieniała się w kolejną i to z gigantyczną intensywnością. Dlatego usiadłam do pisania, żeby te wszystkie myśli i emocje poukładać. Pisanie pomaga mi lepiej zrozumieć siebie, złapać oddech i perspektywę. I kiedy napisałam to wszystko co powyżej to wiecie co zrozumiałam? Że znów narzuciłam na siebie mnóstwo wymagań. W pracy sama postawiłam sobie kosmiczną poprzeczkę, choć chyba nikt tam nie ma takich oczekiwań wobec mnie, jak ja sama wobec siebie. Przecież jestem tam dopiero 3 tygodnie:) a ja już chcę wiedzieć wszystko i zbawić cały świat. W nowej relacji też poleciałam grubo, bo nie da się odrzucić wszystkich lęków i ciemnych stron i to jest w porządku żeby rzeczy działy się trochę w wolniejszym tempie, zwłaszcza, że ogólnie dużo się u mnie dzieje. Oprócz tego chcę pisać, ruszać się i dbać o zdrowie, każda sfera czegoś ode mnie wymaga i nie dałam rady z tym wszystkim, bo doba ma tylko 24 godziny. Padłam przytłoczona tym wszystkim.

 

 

Jak sobie poradzić z przytłoczeniem emocjonalnym?

 

Odpowiedź okazała się prosta - odpuścić sobie wymagania wobec siebie. Staram się nad tym pracować, ale znów nawaliłam sobie na głowę tak dużo, że przytłoczenie emocjonalne sprawiło, że nie miałam ochoty dziś wstać z łóżka, bo czułam, że nie dam rady z tym wszystkim. Ale cieszę się, że wstałam i usiadłam do pisania. To mi pokazało, że Kasia znów próbuje być tytanką, a przecież nie musi :)  Spróbuję podziałać w swoim tempie i z wyrozumiałością dla siebie. Nie wszystko musi być na już i od razu. I tak, inni będą musieli z niektórymi rzeczami poczekać i tak, nie spełnię wszystkich oczekiwań, bo nie jestem od tego by spełniać wszystkie oczekiwania, a sama sobie trochę odpuszczę i wyluzuję. Zrobię tyle, ile mogę bez wyrzutów sumienia i bez poczucia winy. O! I tak właśnie poradzę sobie z tym przytłoczeniem emocjonalnym :)

 

Dbajcie o siebie i też nie wymagajcie od siebie za dużo! :) Miłego weekendu!

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj jeszcze:

 

 

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
24 kwietnia 2021
Jak sobie poradzić z przytłoczeniem emocjonalnym?

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie