Właśnie siedzę na lotnisku w Gironie, na którym będę nocować, czym niesamowicie się ekscytuje, bo będzie to moja pierwsza tego typu przygoda w życiu. Siedzę i rozmyślam… Doszłam do wniosku że po 1,5 tygodniowej podróży nie mogę się doczekać, aż wrócę do domu. Przeogromnie mnie to cieszy, bo dokładnie 2 lata temu również wracałam z podróży po Hiszpanii, ale wtedy, gdy przechodziłam przez bramki na lotnisku w Barcelonie płakałam. Po policzkach spływały mi rzewne łzy. Wtedy czułam, że nie mam po co wracać, że nie chcę wracać. Co się w takim razie zmieniło?

 

Dziś już mam do czego wracać. Przy czym z jednej strony nie chcę napisać, że jest to coś szczególnego, po prostu chcę wrócić, lubię swoje życie – w całości. Ale z drugiej strony, jak się chwilę zastanowię, to w moim życiu przez te 2 lata zaszło naprawdę dużo poważnych zmian i o kilku z nich chcę wspomnieć.

 

 

Zmiana nr 1 – PRACA

 

Przez te 2 lata 2 razy zmieniałam pracę. Pierwsza zmiana związana była z marzeniami o pracy zagranicą. Totalna porażka i nieporozumienie między mną i pracodawcą. Potem przez chwilę byłam bezrobotna. A potem kolejna praca. Ta właściwa, w której jestem teraz i czuje się w niej spełniona. Po pierwszym tygodniu w tej pracy miałam wrażenie, że z całej Polski pościągali ludzi, którzy są tak do siebie dobrani, że aż trudno w to uwierzyć. I po prawie półtora roku nie zmieniłam zdania.

 

 

Zmiana nr 2 – ZWIĄZKI

 

Zakończyłam związek, który nie był dla mnie dobry. Odpowiednio wcześnie się o tym zorientowałam, ale przeciągałam tę relację, bo nie lubię się poddawać. Po zakończeniu związku postanowiłam, że przez rok będę sama i tak zrobiłam. Potrzebowałam się na nowo zastanowić nad tym kim jestem i czego chcę. Wcześniej przechodziłam ze związku w związek i gdzieś po drodze zatraciłam siebie. Przerwa od związków pomogła mi na nowo wsłuchać się w siebie i zrozumieć czego chcę od życia.

 

 

Zmiana nr 3 - RODZINA

 

Wprawdzie to nieudane związki i brak odpowiedzi, na pewne nurtujące mnie pytania zaprowadziły mnie do psychologa, ale ostatecznie okazało się, że najwięcej moich emocjonalnych problemów wynika z nierozwiązanych, zamiecionych pod dywan tematów rodzinnych. I choć terapia emocjonalnie mnie tak przeorała, że momentami nie miałam siły wstać rano z łóżka, to gdybym miała wybór zrobiłabym to jeszcze raz (w sumie każdego wysłałabym do psychologa). Terapia pomogła mi w odnalezieniu siebie i zmianie nastawienia do mojej rodziny. Po terapii uwolniłam się od dużej części emocjonalnego bagażu, który dźwigałam przez wiele lat.

 

 

Zmiana nr 4 - CIAŁO

 

Po tym jak zostawiłam pracę, która mi nie odpowiadała. Po tym jak zakończyłam nieudany związek. Po tym jak postanowiłam, że organizuję sobie rok tylko dla siebie, bez związków, bez zewnętrznych zakłóceń, moje ciało i moje zdrowie zaczęło wracać do równowagi. Przez te 2 lata schudłam ok. 20 kg. Kiedy co jakiś czas spotykam znajomych, których rzadko widuje, wszyscy się mnie pytają jak mi się to udało. Czy jakaś specjalna dieta? Specjalne ćwiczenia? Odpowiedź brzmi: NIE, a przynajmniej nie bezpośrednio tak. Nie obrałam sobie celu schudnięcia. Obrałam cel – SZCZĘŚCIE. Jak wyrzuciłam z życia pracę, która mnie ograniczała i stresowała, przestałam zajadać stres, co robiłam wcześniej. Jak zostawiłam związek, w którym czułam się bardziej samotna niż kiedykolwiek w życiu, nie musiałam już zajadać pustki, która mnie przepełniała. Odkąd czułam się spełniona nie musiałam zajadać problemów. Więc tak, moja dieta się zmieniła, zaczęłam mniej jeść, ale był to efekt uboczny innej zmiany.

 

Uważam, że jak nasze życie wewnętrzne się naprawia to naturalnie idą za tym zmiany zewnętrzne. Chociażby piękny uśmiech na twarzy, kiedy czujemy się szczęśliwi 😊

 

I takie właśnie wnioski naszły mnie dziś na lotnisku. Jestem szczęśliwa i dumna z siebie, że odważyłam się dokonać tych zmian w życiu. Sam proces zmiany był trudny, nie było lekko, ale na 100% było warto. Przede mną kolejne zmiany i wiem, że będzie jeszcze lepiej 😊 Już nie mogę się doczekać, aż wprowadzę kolejne ulepszenia do mojego życia.

 

Podróż, z której wracam okazała się dla mnie czymś, czym dla wielu osób jest Nowy Rok. To był czas przemyśleń, rozliczeń oraz nowych planów. W jej trakcie stworzyłam mapę myśli, na której umieściłam to co chciałabym, aby było obecne w moim życiu. W kolejnym wpisie opiszę metodykę, którą wykorzystałam do wyciągnięcia wniosków ze swojego życia i do ułożenia planu na najbliższy czas 😊

 

Napiszcie mi proszę, jakie zmiany dokonały się bądź dokonują u Was? A jeśli chcecie coś zmienić, a jeszcze nie  do końca wiecie od czego zacząć, mam nadzieję, że mój kolejny wpis nieco Wam w tym pomoże😉

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj podobne wpisy:

 

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
28 września 2017
Jak w 2 lata naprawić swoje życie?

© 2016-2019 GłupioMĄDRA

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie