Dziś chcę napisać na temat rozwojowego trendu, który funkcjonuje oraz o osobach, które dały się oszukać ułudzie niektórych technik i rozwiązań. Opowiem dlaczego pewne postawy mogą nas unieszczęśliwiać i jakie może być na to rozwiązanie.

 

Chodzisz ciągle i opowiadasz jaki jesteś niesamowity? Najlepszy we wszystkim co robisz? Wiesz, że za swoje słowa trzeba brać odpowiedzialność? Jak tak będziesz się reklamować, to ktoś w końcu zweryfikuje, to co mówisz.

 

I teraz, nie piszę tu o przypadkach, kiedy jest się świadomą siebie i swoich kompetencji osobą, która potrafi zaprezentować swoje umiejętności (nawet jeśli minimalnie przechyla szalę w stronę  WOW, w końcu trzeba się potrafić sprzedać).

 

Ale… mówię o osobach, które dały się oszukać famie rozwojowego trendu i różnych "skutecznych" technik. O osobach, które uwierzyły, że żeby coś osiągnąć wystarczy mówić, że jest się świetnym. To ma sens (nawet ogromny), gdy świadomie podchodzimy do tego co robimy, czyli rozumiemy dlaczego podejmujemy się jakieś aktywności i co one nam przyniosą. Nie robimy czegoś, tylko dlatego, że tak mówią inni.

 

Czy zdarzyło Ci się powtarzać sobie, że jesteś świetny i nie zauważać uszczęśliwiających efektów takiego działania?

 

Znam wiele osób, które chodzą i mówią, że są najlepsze praktycznie we wszystkim. Te osoby nie mówią o tym, że coś im nie wyszło, że się źle czują, że nie wiedzą co zrobić, bo one zawsze wiedzą i zawsze się świetnie czują. 

 

Co jest nieprawidłowego z postawą wiecznego 'zwycięzcy'?

 

  • Taka osoba szerzy fikcję. Nie ma takiej możliwości żeby w życiu wszystko Ci wyszło. Za każdym sukcesem stoi cała sterta porażek, popełnionych błędów, lęków i wątpliwości.
  • Taka osoba jest osamotniona ze swoimi emocjami. Nie dzieli się prawdziwymi uczuciami z innymi. Jeśli nie jest się  wybitnie duchowo i emocjonalnie świadomym człowiekiem (np. oświeconym mnichem), to ciężko być prawdziwie szczęśliwym, gdy jest się osamotnionym. I może osiągniesz tytułowy sukces, zostaniesz zwycięzcą, ale co z tego jeśli będziesz nieszczęśliwy?

 

Ten opisany wszystkowiedzący i nieomylny „zwycięzca” nie potrafi budować prawdziwych relacji. Ani zawodowych, ani prywatnych. Jest to związane z tym, że u podstawy jego działań i prowadzonej komunikacji jest pewne oszustwo, niespójność.

 

Co ta niespójność znaczy w pracy?

 

Dla podkreślenia, nie chodzi mi o osoby, które nie wierzą w siebie i stosują zasadę „fake until you make” (udawaj dopóki czegoś nie zrobisz). W ich przypadku stosowanie techniki, w której powtarzają, że są świetni i prezentuję taką postawę innym - ma sens. W przypadku tych osób chodzi wyłącznie o zmianę przekonań na swój temat. Te osoby mają potrzebne kompetencje, tylko nie wierzą w siebie.

 

Ale… Jeśli jesteś osobą, która porwała się na coś czego kompletnie nie umie i nie rozumie i dobrze o tym wie, a chodzi i opowiada jaka jest fantastyczna, to w konfrontacji z rzeczywistością naprawdę wypłynie ten brak. Ktoś Ci w końcu uwierzy (tak, ta metoda jest skuteczna) i da Ci zadanie, które zweryfikuje to, co mówisz. I może wypłynąć to, że wcale tego nie potrafisz. Stracisz zaufanie pracodawcy lub wizerunek w biznesie. A wewnętrznie możesz stracić pewność siebie i zniechęcić się do rozwoju, bo okaże się, że metoda, którą zastosowałeś jest nieskuteczna. Co nie jest prawdą, bo po prostu została zastosowana w niewłaściwy sposób.

 

Co ta niespójność znaczy w życiu prywatnym?

 

Opowiadanie, że jest się najlepszym i najszczęśliwszym we wszystkim, dla mnie, nie ma żadnego sensu. Relacje, te prawdziwe i wartościowe, buduje się na szczerości i zaufaniu. Druga osoba ma Cię przyjąć w całości, z Twoimi Superościami, ale też Słabościami. Jeśli Twój „przyjaciel” nigdy nie okazuje Ci zrozumienia i wsparcia to poszukaj jeszcze raz, prawdziwego przyjaciela. Szczęśliwi się czujemy, gdy komuś możemy pokazać nasze prawdziwe "ja" i to spotyka się z akceptacją. A z drugiej strony, kiedy możemy komuś pomóc i czujemy się potrzebni. Te dwie rzeczy są możliwe, gdy nic nie udajemy. Możemy komuś pomóc i rozumiemy błędy innych, jeśli sami sobie na nie pozwalamy. Jeśli jesteś wiecznie nieomylny i „szczęśliwy” to powątpiewam w Twoją zdolność budowania satysfakcjonujących relacji.

 

Czemu o tym piszę?

 

Oglądałam ostatnio filmik z serii TED, gdzie przedstawiono badanie, które zweryfikowało, co utrzymuje ludzi zdrowymi i szczęśliwymi. Badacze przez 75 lat badali grupę ludzi o różnym statusie społecznym, zawodowym i matrymonialnym. Weryfikowano ich stan zdrowotny i psychiczny. W badanej grupie szczęśliwsze i zdrowsze okazały się osoby, które miały… DOBRE JAKOŚCIOWO RELACJE, z których czerpały satysfakcje.

 

To mi dało do myślenia. Chyba jednak nie ma się co oszukiwać, że ze wszystkim poradzimy sobie sami. Być może dojdziemy do celu, będziemy mieć świetną pracę, pieniądze, ale jeśli nie będziemy mieć z kim tego dzielić (nie musi być do partner) to i tak możemy być nieszczęśliwi. Według badania osoby, które miały kontakty społeczne z rodziną, przyjaciółmi bądź grupami społecznościowymi żyły dłużej, miały lepsze zdrowie i były szczęśliwsze. Według badania samotność zabija.

 

Moim marzeniem jest żeby ludzie zaczęli patrzeć na ten popularny sukces nieco inaczej. Żeby dbali o pracę, bo ona (ta właściwa) daje satysfakcję i spełnienie, ale również o ludzi i relacje, bo one poprawiają nasze poczucie szczęścia, a nawet zdrowie.


Jakoś ten dzisiejszy świat, pełen możliwości trochę się pogubił, co potwierdza wzrastający odsetek ludzi z depresją. Zaczęliśmy gonić za „sukcesem”, a nie szczęściem. Czujemy się samotni i nieszczęśliwi, choć wiecznie się uśmiechamy.

 

A co Ty o tym myślisz? Zgadzasz się z tym, że szczere relacje przynoszą szczęście? Co myślisz o prezentowaniu postawy 'zwycięzcy'?

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj podobne wpisy:

 

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
15 czerwca 2016
Jesteś zwycięzcą?

© 2016-2019 GłupioMĄDRA

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie