Hej, dzisiaj podzielę się z Tobą historią, która się dla mnie jeszcze nie zakończyła. Nie spodziewałam się, że październik 2020 dołoży kolejny epizod do tej historii. To historia z wieloma lekcjami, które towarzyszą mi od ponad 3 lat. Spodziewam się, że gdzieś na końcu tej historii będzie jeden morał, ale ponieważ ona się nie zakończyła, a ja nie przetrawiłam do końca ostatniego epizodu to jeszcze nie wiem do jakich zakamarków duszy i do jakich wniosków mnie doprowadzi.

 

Mimo wszystko chcę ją Tobie dzisiaj opowiedzieć, nawet jeśli jeszcze nie ma zakończenia, abyś mogła wziąć z niej tyle, ile dziś potrzebujesz. Czy historie ku przestrodze są inspirujące? Czy inspirująca historia może nas przed czymś ustrzec? Dokładnie za chwilkę się o tym przekonasz.

 

Maj 2017

 

Siedzę w przychodni, obok mnie koleżanka z pracy. Szłam tu z drżącymi myślami, bo przecież to nie może być nic dobrego, gdy dzwonią i zapraszają Cię, aby omówić wyniki cytologii z lekarzem. Mam w ręku badanie, i wiem tylko, że nie jest dobrze. Siadam naprzeciw lekarza, wręczam mu je i wśród nerwowego lekarskiego bełkotu słyszę tylko jedno słowo - rak.

 

Gdy zbyt długo jesteś tam, gdzie nie powinnaś, życie znajdzie sposób żeby Cię z tego wyrwać. Obudzić ze snu i przywrócić do tu i teraz.

 

25 listopad 2017

 

Katarzynki - moje imieniny. Jestem za wcześnie, to dobrze, spróbuję się uspokoić. Krążę po okolicy, aż w końcu wchodzę do restauracji, gdzie czeka na mnie tata, brat z żoną i bratankiem, a ja w schowanej w torebce ręce ściskam wyniki badań kolejnej cytologii. Nie jesteśmy idealną rodziną, ale dziś tak bardzo się cieszę, że ich widzę. Chłonę każdą minutę z nimi, zapisuje w pamięci każdy detal. Moje tańce z bratankiem przy prowizorycznej dj’ce, pachnącą kaczkę z modrą kapustą i uśmiech mojego brata.

 

Nie jesteśmy idealni, ale nie oznacza to, że nie potrzebujemy siebie nawzajem. Kochaj i pozwól się kochać, nawet w nie idealny sposób.

 

Dociera do mnie, że przez ostatnie lata zatraciłam wiele znajomości, przyjaciół. Byłam skupiona na karierze, na nigdy nie dającej mi odpocząć ambicji. Brakowało czasu na znajomości, na faceta. A może na coś jeszcze?

 

Styczeń 2018

 

Szpital, czekam na pobranie wycinków i skrobankę. Wreszcie dowiem się czy to rak, czy nie. Miesiące w lęku i nadzieja na wyjaśnienie. Nadzieja, że jest lepiej niż pokazują wyniki cytologii. Po krótkiej procedurze w gabinecie zabiegowym wychodzę, a na zewnątrz czeka moja Aneczka. Przyjechała z Budapesztu żeby być tu ze mną, specjalnie dla mnie. W ręku trzyma wielkiego lizaka dla dzielnej pacjentki.

 

Gdy ktoś obudził Cię skutecznie, masz szansę zauważyć to, co Cię otacza. Masz szansę pielęgnować to, co dobre i pozbyć się tego, co już Ci nie służy.

 

Dziękuję Ci za to, że byłaś wtedy ze mną, moje oczy otworzyły się na to, jak ważna jesteś dla mnie i jak chcę dbać o naszą przyjaźń.

 

Luty 2018

 

Są wyniki. To nie rak. Zmiany wysokiego stopnia, do ucięcia tylko plasterek szyjki macicy. Uff.

 

Maj 2018

 

30. urodziny. Zabieg wycięcia umówiony, ale chcę jeszcze raz zrobić cytologię. Sprawdzić co ten dziad wirus HPV nawyczyniał przez ostatnie miesiące od listopada. Wyjeżdżam na urlop. Wracam, odbieram wyniki, cytologia - grupa 1. Co?! Cofnęły się wszystkie zmiany. Zabieg niepotrzebny. Jestem zdrowa.

 

Czy Tobie coś się udało, a może dostałaś szansę od “wszechświata”? Za to drugie powinnaś być wdzięczna, do pierwszego podchodzić z pokorą.

 

Październik 2018

 

Rzucam papierami, decyduję się na przerwę od pracy. Wypalałam się w tej pracy od ostatnich kilku miesięcy, mam dość, chcę zadbać o zdrowie, całkowicie odrzucić stres. Chcę też zastanowić się, co jest ważne w moim życiu, co chcę dalej robić. Odrzucam wszystko co mi nie służy, w tym wiele relacji. Narcyzi precz!

 

Kwiecień 2019

 

Zmieniam miejsce zamieszkania. Prawie 2 lata mieszkałam w mieszkaniu, którego nie lubiłam, o 2 lata za dużo. Podpisuję umowę o pracę. Wiem, co chcę dalej robić, wybrałam firmę, w której chcę pracować, wysłałam 1 CV na 1 ogłoszenie i dostałam tę pracę. Parę dni temu przebiegłam półmaraton, spełniłam swoje marzenie. Jestem wdzięczna, że jestem zdrowa i jest mi dane spełniać swoje marzenia.

 

Możesz powiedzieć dość i zmienić wszystko tak, aby być szczęśliwą.

To Twoje życie.

 

Maj 2020

 

Jestem posiadaczką genu BRCA 1 i co 6 miesięcy wykonuję kontrolnie USG piersi. Okazuje się, że zmiany, które miałam urosły i pobrano wycinki do biopsji. Poza zdrowiem moje życie wygląda inaczej niż 3 lata temu. Mieszkam w miejscu, w którym czuję się dobrze. Mam zawód i pracę, które wybrałam świadomie, jako coś co kocham i w czym się spełniam. Dbam o ważne relacje, lepiej umiem mówić o swoich uczuciach. Chodzę do psychologa, bo chcę uleczyć tyle ile się da w moim wnętrzu, a to czego się nie da, chcę zaakceptować w sobie. Tak, praca jest dla mnie ważna i zawsze będzie, taka jestem, ale wiem, też, że skupienie tylko na pracy wcale mi nie służy, więc dbam też o relacje, o odpoczynek i o zdrowie. Choć o to ostatnie mogłabym zadbać bardziej, to na szczęście tym razem znów mi się udaje - wyniki biopsji wykazują zmiany łagodne.

 

Październik 2020

 

Mam umówione kontrolne usg transwaginalne. Dzień przed badaniem zaczyna bardzo boleć mnie brzuch. Wpadam na pomysł żeby iść na spacer rozchodzić ten ból. Spacerując po lesie rozmawiam ze sobą, pytam siebie jak się czuję i czy mam się przejmować tym bólem brzucha. Słyszę odpowiedź: "tak, i zrób z tym coś jak najszybciej". Doczekuję w bólu do porannego badania, wynik: “coś” 6 na 8 cm zasłania jajnik. Natychmiastowa konsultacja z ginekologiem, skierowanie do szpitala, 2 dni później operacja. Krwawiący guz w brzuchu. Usunięcie prawych przydatków i guza. 

 

Listopad 2020

 

Odbieram wyniki histopatologii: potwierdzona wstępna diagnoza, guz z graniczną złośliwością. Najważniejsze, że nie nowotwór złośliwy. Mogę wreszcie odetchnąć z ulgą. 

 

Gdy myślisz, że jakaś historia się nie powtórzy, a jednak się powtarza, to może oznaczać, że nie wyciągnęłaś jeszcze właściwych wniosków i jeszcze nie dotarłaś tam, gdzie masz się znaleźć. 

 

I choć trudno mi to zaakceptować, to jednak nie wszystko jest pod moją kontrolą.

 

Więc o czym jest ta historia? 

 

Na pewno jest to historia o przewartościowaniu życia i odwadze do wprowadzania zmian. O tym, aby każdego dnia podejmować decyzje w oparciu o to, co jest dla Ciebie ważne i co daje Ci szczęście. Choroby i lęk o zdrowie sprawiły, że wiele razy powiedziałam stop dotychczasowemu życiu. W październiku 2018 roku zdecydowałam się na przerwę od pracy, w trakcie której dobitniej zrozumiałam, że chcę prowadzić szczęśliwe i spełnione życie. Nie chcę powielać złych schematów, ani w relacjach, ani w pracy. Nie chcę trzymać się rzeczy, które mi nie służą, więc z bólem serca podczas tej przerwy żegnałam się ze wszystkim i wszystkimi, z którymi nie chciałam już kontynuować swojej życiowej podróży. To nie był łatwy czas i choć wyzwania zdrowotne jeszcze się nie skończyły to wiem, że jestem w dużo lepszym miejscu niż byłam 3 lata temu. Mam przyjaciół, rodzinę i wielu ludzi, na których mogę liczyć. Z trochę większą łatwością proszę innych o pomoc. Po pierwszych epizodach chorobowych, które w dużej części przeszłam sama nauczyłam się, że takie trudne sytuacje łatwiej przechodzić z kimś u boku i wcale nie muszę być zawsze taka dzielna. I choć w październiku 2020 roku znów pojawił się znajomy lęk, to nie mierzyłam i wciąż nie mierzę się z nim sama. Kiedyś miałam tylko pracę i na tym się skupiałam. Dzisiaj, czuję, że jestem kochana i mam wokół siebie bliskich. Co będzie dalej, nie wiem, ale wiem, że łatwiej idzie się razem, niż samemu. Więc jeśli dziś decydujesz między nadgodzinami w pracy, a spotkaniem z przyjaciółką, zastanów się czy praca będzie na Ciebie czekać w poczekalni szpitala z wielkim lizakiem i przytuli Cię po zabiegu? Albo czy ktoś ugotuje i poda Ci obiad, gdy nie masz siły wstać z łóżka po operacji. Zastanów się też, czy masz nieskończoną ilość czasu na to by spełniać swoje marzenia, bo to co Ci jest dane dzisiaj, może być Ci odebrane w jednej sekundzie. W marcu 2019 przebiegłam półmaraton, spełniłam swoje marzenie. Po jego przebiegnięciu napisałam post na FB, że jestem wdzięczna, że było mi to dane i że jestem zdrowa. I choć to ostatnie nie było prawdą, bo w brzuchu rósł mi niepostrzeżenie guz to wdzięczność była prawdziwa. Bo choć czasem myślimy, że wszystko mamy pod kontrolą, że mamy dużo czasu i układamy sobie 5-letnie plany, albo wręcz przeciwnie marnotrawimy swój czas to prawda jest taka, że nie znamy dnia i godziny. Równie dobrze jutro może potrącić Cię samochód. I choć brzmi to strasznie, warto mieć świadomość, że zdrowie i życie to dar, który może szybko zniknąć. A jeśli nie wiesz jak długo pożyjesz lub czy pożyjesz w zdrowiu, to jak wykorzystasz swój dzień? Dzięki świadomości kruchości zdrowia i życia odważniej podejmuję swoje codzienne decyzje, aby spędzać czas na tym co jest dla mnie ważne i co daje mi szczęście.

 

Jestem przekonana całym sercem, że ta historia chce mi powiedzieć coś jeszcze, udowodnił mi to październikowy epizod z guzem i utratą jajnika. Ale pomimo tego, że stanęłam fizycznie na nogi to jeszcze chwilę mi zajmie, aby to zrozumieć i zaakceptować. Tak jak napisałam na wstępie, ta historia nie ma jeszcze zakończenia, więc spodziewajcie się, że jeszcze do niej wrócę.

 

A na zakończenie, ważna przypominajka dla każdej kobiety:

Badaj się regularnie <3

Usg transwaginalne, usg piersi i cytologia raz w roku, zwłaszcza jeśli prowadzisz aktywne życie seksualne. A jeśli dodatkowo jesteś obciążona nowotworami w rodzinie, to skonsultuj się z lekarzem, bo usg prawdopodobnie będziesz musiała wykonywać częściej.

 

Kontrolne badanie może wykryć zmiany na wczesnym etapie i uratować Ci życie, albo przynajmniej wydłużyć jego czas. Jestem tego przykładem. 

 

P.S. Na obrazku umieściłam swoje zdjęcie jak się uśmiecham, bo taką chcę się widzieć jak najczęściej. Pamiętam tamtą zatrzymaną migawką chwilę i mam nadzieję, że będę mieć takich chwil jak najwięcej.

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
07 listopada 2020
Moja 3 letnia historia ku przestrodze

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie











© 2016-2020 GłupioMĄDRA