Aby wyjaśnić, co mam na myśli pisząc "Nie zapełniaj pustki pozorami" odniosę się do 3 hipotetycznych sytuacji, które zapisuję poniżej w formie pytań:

 

1. Osiągnęłaś sukces, dobrze Ci idzie w pracy, zarabiasz dużo pieniędzy, ale nagle okazało się, że masz czas wolny i nie masz go z kim spędzić?

 

2. A może siedzisz właśnie w domu i myślisz o pracy, którą masz, ale jej nie cierpisz. Jesteś wiecznie niezadowolony i masz wokół siebie ludzi co najmniej tak nieszczęśliwych jak Ty?
 

3. A może jesteś duszą towarzystwa, wszędzie Cię pełno, ludzie uwielbiają z Tobą spędzać czas, ale straciłeś ostatnio pracę, a może kogoś bliskiego i nie masz na kogo liczyć?

 

Zakładam, że w tych sytuacjach nie czujesz się szczęśliwa, czy szczęśliwy. Pytanie tylko co z tym robisz, bo jeśli:
 

1. Zaczynasz jeszcze więcej pracować, albo pić alkohol żeby zapełnić pustkę, która
się pojawiła w Twoim życiu,
 

2. Wciąż chodzisz do pracy, której nie cierpisz. A po pracy zajadasz smutki słodyczami i niezdrowym jedzeniem, a w dodatku nałogowo oglądasz telewizję,
 

3. Chodzisz na jeszcze większą ilość imprez, pijesz jeszcze więcej i bawisz się w popularną zabawę „dobra mina do złej gry",

 

to znaczy, że zapełniasz życie pozorami. Dlaczego tak robisz?

 

Przyczyn może być wiele, od rodzinnych wzorców, po ogólne zagubienie życiowe. Przede wszystkim ważne jest to, że było Ci źle, a zaczynasz robić jeszcze więcej tego co sprawiało, że jest Ci źle.

 

Może warto rozważyć zmianę podejścia i skoncentrować się na tym, czego naprawdę Ci brakuje i co mogłoby Cię uszczęśliwić?

 

 

Analiza problemów w podanych 3-ech sytuacjach

 

Sytuacja nr 1

Problemem w pierwszym przypadku jest brak ludzi, z którymi można spędzać wolny czas. Tak się dzieje, gdy tracimy harmonię w naszym życiu. Przerzucamy energię na pracę i zapominamy dbać o inne sfery życia. Warto zapełnić je na nowo. Krok po kroku. Nie wiesz jak? Na początek możesz poszukać sposobów jak się to robi, jak się buduje relacje, jak zdobywa przyjaciół. Możesz poszukać w swoim otoczeniu ludzi, którzy nie mają problemu z relacjami, podpytaj ich jak to robią. Oczywiście, to jest zarazem tak proste jak trudne. Ale warto zacząć robić coś w tym kierunku, zamiast udawać, że wszystko jest w porządku. Udawać, że 16 h pracy 7 dni w tygodniu to najlepsza forma spędzania czasu w przypadku, gdy głęboko w środku marzysz o czymś innym.

 

Sytuacja nr 2

W drugim opisanym przykładzie chodzi o to, że codziennie zmuszasz się do robienia czegoś, czego nie lubisz. To najprawdopodobniej znaczy, że masz wewnętrzny konflikt, a te uwielbiają być zajadane i zagłuszane. Tylko, że objadanie się i oglądanie nałogowo telewizji nie rozwiąże problemu. Zagłuszy go chwilowo, a może nawet pogłębi. I nie chodzi o to żeby rzucić pracę z marszu, to wszystko zależy od Twojej sytuacji materialnej. Chodzi o to żeby krok po kroku zacząć szukać tego co może dać Ci spełnienie. Jeśli nie wiesz co to jest, zacznij próbować różnych rzeczy. Na początku po pracy, w czasie wolnym. Powiesz, że nie masz siły, to powiem Ci, że jej nie masz, bo robisz rzeczy, w których tylko wytracasz energię. Jak robisz to, co lubisz - energia wraca. Warto poświęcić czas na znalezienie takich działań, które przywrócą Cię na nowo do życia. Jak to zrobić? Na przykład za pomocą Internetu, możesz zacząć czytać blogi, poszukać książek o tym jak znaleźć pasję i spełnienie. Na pewnym etapie mojego życia, szukając satysfakcji z pracy bardzo pomogła mi książka Reginy Brett „Bóg zawsze znajdzie Ci pracę”, więc jeśli masz ochotę możesz zacząć od tej pozycji.

 

Sytuacja nr 3

Ostatni opisany przeze mnie przypadek jest mistrzostwem życia w pozorach. Przebywasz z mnóstwem osób, czyli teoretycznie masz kontakt z ludźmi, z którymi relacje przynoszą dużo satysfakcji, a mimo to jesteś jedną z najsamotniejszych osób na świecie. Jest tak dlatego, że szczęście dają nam prawdziwe relacje z ludźmi, a nie sam kontakt z nimi tylko i wyłącznie. Na imprezach jesteś uśmiechniętą duszą towarzystwa, a w domu samotnie borykasz się ze swoimi problemami. Tak boisz się odrzucenia, że nikomu nie pokazujesz swojej prawdziwej twarzy. Chcesz żeby wszyscy Cię lubili, a przecież lubi się osoby wiecznie pozytywne i uśmiechnięte.  Tylko, że relacje buduje się na prawdzie. Jest Ci smutno, masz problemy to powiedz o nich. Może tylko jedna na dziesięć osób Cię nie odtrąci, a może wszystkie to zrobią, ale to jest bardzo cenna wiedza. To znaczy, że przyjaciół masz szukać gdzie indziej. Kropka. Taka konfrontacja z rzeczywistością nie jest przyjemna, ale daje Ci szansę na to żeby w przyszłości być naprawdę głęboko wewnętrznie szczęśliwym, a nie tylko udawać szczęście.

 

I oczywiście przypadków życiowych tego typu jest więcej. Możliwe, że te opisane przeze mnie nie reprezentują rzeczywistości w sposób idealny. Chodziło mi bardziej o pokazanie zasady, kiedy zamiast zmienić coś w swoim życiu, karmimy się pozorami i nałogami.

 

Nie jestem fanką leczenia się za pomocą środków, którymi się rozchorowałam. Warto krok po kroku wdrażać zmiany, które mogą nam pomóc, a nie pogłębiają nasz stan.  Wprawdzie zmiana potrzebuje czasu, zwłaszcza jeśli ma być trwałą zmianą z nowymi dobrymi i zdrowymi nawykami, niemniej warto. Ja kilka takich transformacji przeszłam w życiu i wiem, że się da, dlatego zachęcam do zmiany:)

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj podobne wpisy:

 

 

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
25 maja 2016
Nie zapełniaj pustki pozorami

© 2016-2019 GłupioMĄDRA

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie