© 2016-2021 GłupioMĄDRA

Czy istnieją ludzie, którzy Cię drażnią? Kiedyś odpowiedziałabym na to pytanie - nie, bo starałam się empatyzować ze wszystkimi, ale okazało się, że jest to bardzo wyczerpujące zajęcie, powiedziałabym nawet, że ponad ludzkie. W związku z czym, w tym roku przestałam się starać o miano świętej lub bycie mistrzynią zen. Gdy ktoś mnie drażni, to drażni. Kropka. Przyjmuję to za fakt i akceptuję to, nie próbując dorabiać do tego żadnej teorii. Na przykład jedna jest taka, że jak coś Cię w kimś denerwuje to jest to lustrzane odbicie Twoich problemów, jakiejś cechy, którą masz w sobie do przepracowania. I był etap w moim życiu, w którym wiecznie coś przepracowywałam i brałam sobie tę teorię do serca. Ale dzisiaj mam ją gdzieś.

 

Dziś wychodzę z założenia, że jak ktoś mnie drażni, działa mi na nerwy, a tłumacząc inaczej odbiera mi sporo życiowej energii, to tak jest. A moim kolejnym krokiem jest minimalizacja tych strat energii. Najprościej jest to zrobić nie utrzymując kontaktu z ludźmi, którzy działają Ci na nerwy, albo po prostu ich nie lubisz. Bo, o zgrozo! Masz prawo kogoś nie lubić. Dla mnie to zdanie jest objawieniem, bo ćwiczyłam się w byciu świętą, tą która lubi wszystkich, i stara się wszystkich zrozumieć i choć mam spore zasoby empatii to nie, nie rozumiem wszystkich ludzi. Nie, nie podoba mi się wiele zachowań.

 

Mam preferencje co do typu ludzi, zestawu cech osób, z którymi miło mi się spędza czas lub dobrze pracuje. I choć wiem, że w środowisku zawodowym, nie zawsze mamy możliwość wybrać osoby, z którymi współpracujemy, to mimo wszystko można tym jakoś sprytnie zarządzać. Można to obejść i jeśli nie unikać kontaktu, to przynajmniej go nie maksymalizować, bo niestety istnieje taki paradoks, że sztucznie intensyfikujemy kontakt z naszym oprawcą (drażniącym) i czasem doprowadzamy do zwiększonej ilości kontaktu zamiast zachować go w wymaganym minimum. Natomiast w życiu prywatnym – hulaj dusza! Nie wiem czy to wiesz, ale masz prawo spotykać się z kim chcesz. Co oznacza, że masz prawo nie spotykać się z tymi, z którymi nie chcesz (w tym również z rodziną, jeśli spełnia to kryterium).

 

A wiesz dlaczego? Bo życie jest krótkie, i nie jesteśmy tu za karę, a po to by być szczęśliwymi i spełnionymi. Dla mnie to jest objawienie, bo w moim życiu było sporo kurtuazji i bezsensownego troszczenia się o wszystkich. A okazało się, że nie muszę dbać o dobro wszystkich, zwłaszcza że wielokrotnie było to wyimaginowane dobro, którego nikt wcale nie potrzebował. Pisałam o tym tutaj. A już na pewno czemu mam dbać o dobro ludzi, których nie lubię? Albo co gorsza o tych, którzy mnie skrzywdzili?! Nie wiem, cholera, nie wiem. Ale z jakiegoś powodu kiedyś tak robiłam. A dziś daję sobie prawo do nie lubienia niektórych ludzi i akceptuję fakt, że ktoś mnie drażni i nie każę się nawiązywaniem relacji z tymi ludźmi i dbaniem o nich. Wolę skupić energię na ludziach, których lubię. A jeśli nie mam nikogo takiego, to wolę poświęcić swoją energię na ich poszukiwanie.

 

A jak Ty postępujesz z ludźmi, którzy Cię drażnią?

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj jeszcze:

 

 

 

 

 

08 grudnia 2021
O ludziach, którzy drażnią

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie