Ostatnio oglądałam na Netflixie film ‘To the bone’. W dużym uproszczeniu jest to film o anoreksji, jednak dla mnie był to bardziej film o sensie życia, o naszych potrzebach. Mój wniosek był taki, że jeśli jako dzieci nie dostaniemy wystarczająco dużo opieki i akceptacji, to później rozpaczliwie tego pragniemy w życiu dorosłym. Jesteśmy gotowi stanąć na krawędzi naszego grobu po to tylko, aby w końcu ktoś nas zauważył, pokazał nam, że jesteśmy ważni i nas uratował.

 

Czy kiedyś pragnęliście żeby ktoś Was uratował? Czemu ktoś nie ułatwi Wam życia, nie rozwiąże Waszych problemów? Czemu ciągle przytrafiają się Wam trudne sytuacje? Czy to się kiedyś skończy?

 

Główna bohaterka filmu podczas jednej z terapii wdała się w dyskusję z psychologiem, której parafrazę przytoczę i muszę przyznać, że dawno nie słyszałam czegoś, co tak zagrzmiało w mojej głowie.

 

Terapeuta powiedział, że nie wiadomo dlaczego ktoś umiera, dlaczego zdarzają się przykre rzeczy. Trudno szukać w tym sensu. Nie starał się uspokoić pacjentki, która była w depresji. Powiedział jej, że myślenie, że istnieje jakiś sposób na bycie bezpiecznym jest dziecinne i tchórzliwe. Takie myślenie tylko zatrzymuje nas od doświadczania czegokolwiek, w tym dobrych rzeczy. Pacjentka się wściekła i wyraziła opinię, że powinnością psychologa jest pokazać jej jak się pozbierać, a nie ją dołować. Lekarz natomiast odpowiedział (wolne tłumaczenie cytatu z filmu):

 

"Ty wiesz jak się pozbierać. Przestań czekać na to, że życie będzie proste. Przestań mieć nadzieję, że ktoś Cię uratuje. Nie potrzebujesz kolejnej osoby, która Cię będzie okłamywać. Nie wszystko w życiu jest w porządku, ale dasz radę. Zmierz się z tym trudnym faktem i zacznij prowadzić wspaniałe życie!"

 

Pacjentka, która to usłyszała wściekła się, uprościła zrozumienie przekazu do “Dorośnij!” i wyszła z gabinetu. Wy też byście wyszli?

 

Może to brutalne, ale prawdziwe. Nie istnieje bezpieczne schronienie, w którym nie przytrafi nam się nic złego i nic trudnego. Spędzając czas na czekaniu, że ktoś nas uratuje możemy przejść przez życie nie doświadczając niczego, a co gorsze nieszczęśliwie, czekając na coś co nigdy nie nastąpi. Jest tylko jedna osoba, która może nam pomóc. My sami!

 

No i co z tego, że przytrafiają nam się złe rzeczy? Czy to odbiera nam szansę na bycie szczęśliwymi? Nie.

 

Na początku napisałam, że według mnie wiele z dzieci, które nie dostały wystarczająco dużo troski i uwagi w dzieciństwie, później usilnie pragną tego w życiu dorosłym. Szukają kogoś, kto im tę troskę da i ich uratuje. Ale taka osoba się nie znajdzie. Nikt nie zapewni Wam tego, co tak naprawdę jesteście w stanie zapewnić sobie sami. To Wy jesteście odpowiedzialni za swoje życie. Przestańcie czekać na jakiegoś bohatera z bajki Disneya. Nie potrzebujecie go, macie wszystko co jest Wam potrzebne do prowadzenia szczęśliwego życia. Czujecie się niepewnie w życiu? Przyzwyczajcie się do tego uczucia i oswójcie z nim, bo takie jest życie. I w tym tkwi jego piękno, a nie groza. Nigdy nie wiadomo, co się stanie. Nikt nie da Wam gwarancji, że wszystko będzie w porządku. Ale może dać gwarancję, że wszystko będzie dobrze.

 

Szkoda spędzać życie na czekaniu. Poczuj, że jesteś ważny i nie bój się iść przez życie, nawet jeśli czasem nie jest to łatwe. Stwórz bohatera, którym jesteś Ty sam i uratuj siebie zanim będzie za późno.

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj podobne wpisy:

 

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
19 sierpnia 2017
Czy ktoś mnie kiedyś uratuje?

© 2016-2019 GłupioMĄDRA

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie