© 2016-2021 GłupioMĄDRA

Dziś są moje urodziny. Trzydzieste trzecie. Liczba 33 to moja ulubiona liczba. W przeszłości wyobrażałam sobie, że to będą bardzo huczne urodziny, że zrobię coś wielkiego, niesamowitego. Dużą imprezę, wejdę na jakąś górę, do tego czasu zaplanuję i osiągnę coś niesamowitego. Tylko, że w ostatnim roku postanowiłam nie planować za dużo, a po prostu oddać się biegowi wydarzeń i cieszyć się życiem. Żadna huczna impreza nie wchodzi jeszcze w grę ze względu na warunki covidowe. Nie będzie mnóstwa ludzi wokół mnie, nie zaplanowałam też niczego szczególnego na 33 urodziny, choć od kilkunastu lat zawsze coś planuję. Więc wychodzi na to, że te urodziny będą jednak wyjątkowe, inne niż wszystkie poprzednie, bo nie wyreżyserowane.

 

Chciałam dzisiaj we wpisie podzielić się pozytywnymi zmianami, z których jestem dumna. 33 lata to jest już kawałek życia, więc można co nieco podsumować:) 

 

Zacznę od najtrudniejszego, a jednocześnie najważniejszego. W 2020 roku przeszłam załamanie nerwowe. Przez chorobę nowotworową, przez sytuację rodzinną i zmaganie się z traumą z dzieciństwa. Przybiłam piątkę z dnem, przytuliłam się z bezsilnością i zatopiłam się w beznadziejności. To był mój drugi w życiu tak silny kryzys, gdzie nie miałam siły podnieść się z łóżka, gdzie bez pomocy innych nie zmobilizowałabym się żeby zrobić sobie coś do jedzenia. Ale w końcu wstałam. Każdy kryzys się kiedyś kończy. Przeszłam go, stoję stabilnie na dwóch nogach i cieszę się z życia. Jestem teraz inną osobą, dużo sobie uświadomiłam i w związku z tym dużo też zmieniłam. Przede wszystkim wewnętrznie, ale zazwyczaj tak jest, że gdy zachodzi zmiana wewnętrzna to idą za nią również zmiany zewnętrzne. Zmieniłam otoczenie, pracę, niektórym osobom wręczyłam wilczy bilet. I jest mi w życiu lepiej, po prostu lepiej. Jestem szczęśliwsza i spokojniejsza.

 

Ale to z czego jestem chyba najbardziej dumna, to to, że otworzyłam się na bliskość z drugim człowiekiem. Są osoby, z którymi podzieliłam się swoimi lękami, swoimi przeżyciami. Pokazałam siebie nieidealną, prawdziwą, ze wszystkimi skrywanymi tajemnicami i zbliżyłam się przez to do niektórych osób. Za tę odwagę, którą miałam by to zrobić, jestem z siebie cholernie dumna. Moje marzenie, do którego dążyłam przez 33 lata to nawiązanie z kimś bliskiej więzi i wreszcie mi się to udało. Wiele lat nietrafionych prób, błądzenia, gubienia się, uciekania, wracania i wreszcie to się udało i to daje mi ogromne szczęście. I sprawia, że jestem ogromnie wdzięczna za to, co mam. 

 

I wiecie z czego jeszcze jestem dumna? Z tego, że już aż tak się nie zamartwiam. Chyba czas się przyznać do tego, że miałam nawyk zamartwiania się. I niby pracuje nad nim od lat, ale mimo wszystko całkiem sporo było tego zamartwiania się, a szkoda na nie marnować życie. Coś złego się wydarzy? No i trudno, jakoś sobie z tym poradzę i nie będę przesadnie o tym rozmyślać. Nie mówię, że nigdy się nie zmartwię, bo nic co ludzkie nie jest mi obce, ale jest tego u mnie już zdecydowanie mniej. Jestem spokojniejsza, bardziej spontaniczna i mniej kontrolująca i dzięki temu dużo szczęśliwsza. Kiedyś chciałam wszystko trzymać w garści, kontrolować każdy szczegół i byłam przez to kłębkiem zmartwień i frustracji. Dziś odpuszczam sobie dążenie do doskonałości, bo moje życie już jest doskonałe, dokładnie takie jakie jest. Nic mi nie brakuje. 

 

W wieku 33 lat jestem szczęśliwa. I na swoje urodziny życzę sobie takiego stanu przez kolejne 33 lata i dłużej :)

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj jeszcze:

 

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
11 maja 2021
Urodzinowe podsumowanki

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie