Zakochaj się w życiu. Po raz pierwszy lub na nowo. Daj mu się zauroczyć. Posłuchaj co ma Ci do powiedzenia i daj się uwieść.

 

Czasem w pędzie spraw, bądź w trudniejszym okresie zapominam, że życie to też zabawa, radość. Nie tylko obowiązki i powinności, ale również mnóstwo mniejszych i większych radości. To tak jak z długotrwałą relacją związkową. Gdy pierwsze zauroczenie minie, relacja nam powszednieje. Nie czujemy dreszczyku emocji, nie jesteśmy już tacy ciekawi drugiej osoby. I wtedy to od nas zależy, czy tę ciekawość na nowo w sobie wzbudzimy. Jeśli chcemy mieć dobrą relacją to warto o nią dbać i starać się w sposób ciągły, nie tylko na początku.

 

Tak samo jest z życiem. Kiedy jesteśmy dziećmi cieszy nas motylek, który przefrunął nam przed nosem. Otwieramy oczy z wybałuszeniem i zakrywamy ręką usteczka, gdy ktoś zrobi coś nieprzyzwoitego, np. przeklnie (przecież to niedozwolone;p). Wszystko jest dla nas przeżyciem, zaskoczeniem i fascynacją. Potem wbiegamy w dorosłe życie i nie przeżywamy tych cudownie zwyczajnych rzeczy. Dzieje się tak dlatego, że widzimy je po raz kolejny i już nam spowszedniały. To niedobrze, bo życie jest piękne, a świat niesamowicie różnorodny, że aż szkoda tego nie widzieć, czy o tym zapominać.

 

Ja w tym tygodniu sama poczułam, że nie jestem w życiu tak zakochana jak bym mogła. Zapomniałam o szczerych, nie wymagających ode mnie wielkiego wysiłku radościach. Cały czas chcę się rozwijać i większość książek, które czytam, czy filmów, które oglądam spełnia głównie taką rolę. Robię rzeczy, które mają przyświecać jakiemuś rozwojowemu celowi. To męczy i w pewnym momencie staje się obowiązkiem.

 

Zazwyczaj jak szukam źródła radości w swoim życiu to cofam się myślami do dzieciństwa, bo wtedy nie martwiłam się tym co zjem, jak zapewnić sobie bezpieczeństwo finansowe. Te rzeczy w większym lub mniejszym stopniu były zapewnione przez moich rodziców, więc ja mogłam się skupić na jednym… na życiu i poznawaniu go.

 

W dzieciństwie kochałam czytać. Wypożyczałam z biblioteki stosy książek. Moim ulubionym prezentem na święta bądź urodziny były nowe stronicowe historie. Aż w pewnym momencie książki przestały być moją radością, a nawet na jakiś czas zniknęły z mojego życia. Kiedy teraz regenerowałam się po chorobie, przyjaciółka pożyczyła mi pozycję “Odetchnij od miasta”. I nagle na nowo zakochałam się w książkach.

 

Zrozumiałam dlaczego ostatnio czytanie mnie męczyło i nie dawało radości. Po pierwsze dlatego, że czytałam głównie poradniki, dotyczące biznesu. To książki edukacyjne i rozwojowe, które docelowo wymagają ode mnie wkładu pracy, aby wykorzystać to, co przeczytałam. Jeśli nie zrobi się nic z tym co się przeczytało, to w zasadzie zmarnuje się czas. W związku z tym przeczytane książki dodawały mi obowiązków, które na siebie narzucałam.

 

Kiedy przyjaciółka odwiedziła mnie w chorobie i pożyczyła mi książkę spoza mojego repertuaru z wdzięcznością przyjęłam ją, ale przez dłuższy czas nie tknęłam jej. W mojej głowie pojawiła się frustracja, przecież ja nie czytam książek dla przyjemności, bo to strata czasu. No ale z szacunku do mojej przyjaciółki i jej troski, całe szczęście, zaczęłam czytać.

 

I zrozumiałam drugi aspekt tego, dlaczego zapomniałam, że książki to przyjemność. W dzieciństwie czytałam książki prawdziwych pisarzy. Głównie powieści dla dzieci, więc nasycone nieco magią, a na pewno wielką wyobraźnią autora. Natomiast książki, które czytałam przez ostatnie lata nie są książkami pisarzy. To wywody praktyków biznesu, których profesją nie jest pisanie, nie specjalizują się w tym. Dla mnie ma znaczenie styl pisarza i jego talent. Można napisać zbiór słów, które będą miały przekaz, ale czytelnik nie będzie oczarowany tymi słowami. Przypomniałam sobie, że uwielbiam być oczarowana słowami, zatracić się w świecie, który opisuje autor. I książka, która została mi podarowana oczarowała mnie, całkowicie. Na nowo rozbudziła tęsknotę za przyjemnością, którą odczuwałam w dzieciństwie.

 

Tak bardzo na siebie narzucałam reżim, że zapomniałam dbać o drobne życiowe przyjemności. Przez tę książkę na nowo zakochałam się w życiu. Rozbudziłam swoją ciekawość i zatęskniłam za elementem, który zawsze dawał mi radość. Postanowiłam też, że będę szukać innych pozytywnych aktywności, które tak pięknie dopełniają życie.

 

Każdy ma inne małe radości, które sprawiają, że chce się żyć. Jedna moja znajomą kocha tańczyć. Uwielbiam patrzeć na nią kiedy gdzieś wychodzimy, bo całkowicie zatraca się w tym tańcu. Bije z niej fantastyczna radosna energia, która przyciąga innych.

 

Masz w swoim życiu takie małe radości? Dbasz o nie?

 

Warto robić sobie randki z takimi przyjemnościami, aby nieustannie zakochiwać się w życiu. Te małe radości przypominają nam po co jest życie. W życiu mamy być szczęśliwi, a nie utrapieni. Pomyśl jaka jest jedna rzecz, za którą tęsknisz, a przynosi Ci radość? A może czas czegoś takiego poszukać?

 

Ja teraz postanowiłam chodzić na różnorakiego rodzaju warsztaty, aby na nowo rozbudzić w sobie ciekawość życia. W tym tygodniu byłam na zajęciach z zumby i warsztatach medytacji. W przyszłym tygodniu czekają mnie wykłady z żeglarstwa i rozważam przejście się na jakiś klub dyskusyjny. Chcę znów zaciekawić się życiem, ale aby w pełni się w nim zakochać trzeba się trochę postarać.

 

Jeśli od jakiegoś czasu chodzi Ci po głowie pomysł spróbowania czegoś nowego, po prostu to zrób. Ustal datę i zrób to, o czym gdzieś w głębi rozmyślasz i zakochaj się w życiu :)

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
25 lutego 2019
Zakochaj się w życiu

© 2016-2019 GłupioMĄDRA

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie