Ostatnio pisałam o tym, że jeśli coś nie idzie zgodnie z ułożonym przez nas planem, to może tak właśnie miało być. Może był na nas jakiś lepszy plan, którego nawet nie byliśmy w stanie sami wymyślić. Tylko co to wszystko znaczy i dlaczego wracam do tego tematu? I w jaki sposób ma to związek ze zdrowiem?

 

Wracam do tego tematu, bo ostatnio czuję się poza swoim planem. Kiedyś frustrowałam się w takich momentach, ale dziś przyjmuje je z większym spokojem i zadaję sobie pytanie: Dlaczego? (ale nie "O Boże, dlaczego?!!!", tylko ciekawskie "Dlaczego?").

 

Co mogę znaleźć dla siebie w niezaplanowanej sytuacji? Co prosi o moją uwagę? Co jest teraz ważniejsze?

 

Przez ostatnie miesiące przygotowywałam się do półmaratonu. 2 miesiące temu poszłam na trampoliny i uszkodziłam sobie bark. To mnie wybiło z treningów na 3 tygodnie. Mała złość mnie złapała, nie będę oszukiwać, ale potem pomyślałam sobie: “Może tak miało być”. Tylko co teraz?

 

Uznałam, że wykorzystam czas zaoszczędzony na treningach i zajmę się rzeczami, które odwlekałam. Postanowiłam zrobić generalny zdrowotny przegląd techniczny. I jak to mówią, człowiek jest zdrowy, dopóki nie pójdzie do lekarza :)

 

Dziś jestem bardzo wdzięczna za to, że uszkodziłam sobie bark, że nie mogłam uczestniczyć w zaplanowanych zawodach i mój półmaraton był zagrożony. Gdybym obudziła się za pół roku, miałabym dużo poważniejsze problemy zdrowotne niż naderwane ścięgna w barku.

 

Ale nie chodzi mi o to, że w cudowny sposób ‘życie’ uratowało mi zdrowie, tylko o to, że chciało mi zwrócić uwagę na coś ważnego, a mianowicie na to, że nie szanuję swojego zdrowia i nie dbam o siebie.

 

Dowodem na to, jak czasem jestem oporna w przyjmowaniu lekcji jest fakt, że w tym tygodniu skręciłam sobie kostkę podczas biegania i tym razem na 99% nie wezmę udziału w półmaratonie. I uważam, że stało się to dlatego, że nie wzięłam sobie do serca poprzedniej lekcji i pomimo poważnych problemów zdrowotnych nie kontynuowałam badań ani leczenia. 

 

Więc ‘życie’ znów zorganizowało mi przestrzeń czasową, aby po pierwsze zastanowić się nad sobą, a po drugie mieć czas na badania i lekarzy.

 

Niestety tak miałam przez całe swoje życie, nieważne czy miałam wysoką gorączkę - szłam do pracy, nieważne czy zdiagnozowali mi chorobę - nie brałam zwolnienia lekarskiego. Musiało mnie naprawdę rozłożyć na łopatki żebym została w domu i się kurowała. Wszystko było ważniejsze niż zdrowie.

 

Teraz jak skręciłam kostkę, moja przyjaciółka powiedziała mi, że jeśli nie wezmę zwolnienia lekarskiego to skręci mi drugą nogę. I ma rację, bo to co robiłam do tej pory nie było dobre. Przejmowałam się zdrowiem, dopiero wtedy jak przypadkiem pojawił się wolny czas (jeśli się pojawił). A przecież zdrowie jest najważniejsze, trzeba dbać o nie cały czas.

 

A jaki był ten lepszy plan na mnie? Taki, że mam żyć! Żyć szczęśliwie! A nie można tego w pełni robić, gdy lekceważy się zdrowie.

 

Może nie przebiegnę półmaratonu 2 września, tak jak zaplanowałam, ale za to będę zdrowa! A półmaraton taki czy inny i tak mnie nie ominie:)

 

Apeluję do wszystkich, dbajcie o zdrowie! Bez tego ani rusz! A jak coś nie idzie zgodnie z Waszym planem, zastanówcie się dlaczego tak jest, bo może ‘życie’ usiłuje Wam coś podpowiedzieć:)

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj podobne wpisy:

 

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
30 lipca 2017
Zdrowie jest najważniejsze

© 2016-2019 GłupioMĄDRA

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie