Kiedy nie jesteś w związkowej relacji masz okazję zastanowić się nad sobą. Zacząć podążać za tym, co Ci w duszy gra. Nie musisz się do nikogo dostosowywać, możesz robić wszystko, na co masz ochotę. Po takim okresie, kiedy żyło się samemu, ponowne wejście w relację kryje w sobie wyzwania. Ma się dużo własnych przyzwyczajeń, a nagle trzeba się liczyć z potrzebami drugiej osoby.

 

I to wszystko może nie jest łatwe, ale jest do przerobienia, jeśli nam zależy.

 

Niemniej to tylko jeden aspekt wchodzenia w nową relację po dłuższej przerwie. Drugi aspekt jest taki, że podczas tej przerwy, jeśli przeżywaliśmy ją w miarę świadomie, mieliśmy okazję poznać się na nowo. Skupić się na tym, czego potrzebujemy. Zaczęliśmy próbować różnych rzeczy, doświadczyliśmy wiele nowego i może nie zorientowaliśmy się, że coś się w nas zmieniło. I nie zmieniło tymczasowo, ale trwale. I to czego szukaliśmy w relacjach wcześniej, nie jest już tym czego szukamy teraz.

 

Ja ostatnio weszłam w relację z osobą z mojej przeszłości, na której kiedyś mi zależało, ale nie było nam wtedy po drodze. Po długim czasie spotkaliśmy się, zaiskrzyło, nie było już większych przeszkód, więc zaczęliśmy się spotykać. I niby wszystko w porządku, a jednak coś nie tak.

 

Ta relacja to takie niespełnione uczucie z przeszłości. Weszłam w nią trochę z rozpędu, nie zastanawiając się czy to jest naprawdę to czego chcę. To na pewno było coś czego chciałam wiele miesięcy temu, ale nie przyszło mi do głowy, że może już tym nie jest. I okazało się, że nie jest. Zmieniłam się, mam już inne wymagania i potrzeby. Możliwe, że ten partner pasował do mnie kiedyś, choć to też nie jest pewne. Ważne, że nie pasuje do mnie teraz.

 

Ciekawy jest fakt, że nic w świecie nie zostaje bez echa. Jeśli w nas coś zgrzyta, coś nie gra to nawet jeśli tego nie wypowiadamy to ta druga osoba to czuje i problemy, konflikty pojawiają się samoistnie, również z drugiej strony.

 

Długo sama nie mogłam się rozeznać w tej sytuacji, miałam poważny konflikt wewnętrzny. Biłam się  z myślami, między tym kim jestem, a tym kim byłam. Powtarzałam sobie, że to jest przecież coś czego bardzo pragnęłam. No właśnie… pragnęłam… Czas przeszły.

 

Często zwracamy uwagę na to, że inni nie zauważają w nas zmiany, ale bywa i tak, że i my sami nie widzimy jej w sobie. A taką zmianę nie tylko należy zauważyć, ale również zaakceptować, żeby przypadkiem na siłę nie wpasowywać się w coś, co już od dawna do nas nie pasuje.

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj podobne wpisy:

 

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
15 stycznia 2017
Zmieniłam się, nie rozumiesz?

© 2016-2019 GłupioMĄDRA

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie