Czy wszystko właśnie Ci się popsuło? Może poważnie się rozchorowałaś? Może wyrzucili Cię z pracy? Może zostawił Cię mąż? A może wszystko na raz. Podobno nieszczęścia lubią chodzić parami. Nie jestem fanką tego sformułowania, ponieważ wypowiedzenie takiego zdania nikomu w niczym nie pomaga. Jednak muszę przyznać, że coś w tym jest. Czasem sypie się nam wszystko na raz.

 

 

Jak sobie poradzić w sytuacji, gdy wszystko się popsuje? 

 

Jakiś czas temu słyszałam historię znajomej, która została zwolniona z pracy z dnia na dzień bez uprzedzenia. Potem jej dziecko rozchorowało się poważnie. A do tego wszystkiego jej mąż uległ wypadkowi, który przykleił go do łóżka na kilka miesięcy. Jak to usłyszałam, szczęka mi opadła. W mojej głowie była jedna myśl: ile może przydarzyć się jednemu człowiekowi w jednym czasie?

 

To są poważne sytuacje i problemy, których ciężar może przygnieść do ziemi. Jednak okazuje się, że można spojrzeć na tę sytuację z innej strony. Spotkałam tę znajomą i ona powiedziała mi z uśmiechem, że nie jest tak źle. Cieszyła się, że jest zdrowa i może pomagać mężowi i synowi. Cieszyła się, że mąż żyje i nie zginął podczas wypadku. Ważne było dla niej to, że mają siebie nawzajem. Słuchałam tego i nie mogłam uwierzyć. A jednak nawet w tej sytuacji można było znaleźć pozytywną stronę i skupić się na tym co dobre, a może wręcz zauważyć to co jest dobre i ważne w życiu.

 

Prawdopodobnie znajdzie się ktoś kto powie, że to są śmieszne problemy, bo sam boryka się z jeszcze większymi tragediami. Każdy z nas jest w stanie wymyślić trudniejsze sytuacje. Ale trudniejsze dla kogo? Może macie w głowie, że gorzej by było gdyby ktoś zdiagnozował Wam nieuleczalną chorobę? A może gorzej by było gdyby ktoś Was osierocił/zostawił?

 

Prawda jest taka, że dla każdego gorzej oznacza co innego. Każdy ma w głowie inne lęki i wie co by go złamało wewnętrznie. Ale jest też tak, że to tylko nasze wyobrażenia. Wcale nie jesteśmy świadomi tego, jak silni jesteśmy i jak dużo jesteśmy w stanie znieść. To te trudne sytuacje ukazują nam naszą siłę.

 

Ja w swoim życiu mam wiele przekonań. Jednym z nich jest głęboka wiara w to, że w życiu spotykają nas sytuacje, którym jesteśmy w stanie podołać. Czy na poziomie emocjonalnym, czy fizycznym. Oczywiście czasem potrzebujemy pomocy, ale w moim przekonaniu jesteśmy w stanie poradzić sobie ze wszystkim, w taki czy inny sposób.

 

A te trudne sytuacje, gdy wszystko się rozpada, postrzegam za punkty zwrotne w naszym życiu. Jeśli przytrafia nam się coś naprawdę trudnego, co wywraca nasze życie do góry nogami, to zakładam, że coś było w nim nie tak. Coś domagało się zmiany. Dzięki  tej trudnej sytuacji mamy szansę dowiedzieć się czegoś więcej o sobie, czego tak naprawdę potrzebujemy. Ja upatruję w tym wielką wartość.

 

To właśnie w nieszczęściu objawiają się nam nasze najgłębsze i najprawdziwsze potrzeby, dzięki którym możemy zrozumieć co jest nam niezbędne do szczęścia.

 

 

Jaki jest mój sposób na odnalezienie się w trudnej sytuacji?

 

Jeśli spotyka mnie coś trudnego, nie będę oszukiwać, że zacieram ręce ze szczęścia: “O! Teraz to dopiero lepiej zrozumiem siebie! Ta cudowna trudna sytuacja pomoże mi się stać lepszym człowiekiem!” Nie, nie jest tak. Jeśli jest mi ciężko, to jest mi ciężko. Jeśli cierpię, to cierpię.

 

Na początku chyba zawsze pojawia się u mnie złość i zaprzeczanie sytuacji, bo pojawiło się coś niezgodnego z moimi oczekiwaniami (nikt z nas chyba nie oczekuje, że przydarzy mu się coś złego). Ale później (niejednokrotnie dużo później), pojawia się wewnętrzna akceptacja.

 

To jest coś czego nauczyła mnie joga. Jeśli cokolwiek chcesz zmienić, najpierw zaakceptuj stan obecny. Przeciągający się stan zaprzeczania sytuacji, nie rozwiąże problemu. Nieważne czy to zaprzeczanie objawia się smutkiem czy złością.  Tak długo jak nie przyznasz, że stało się to, co się stało i nie zaakceptujesz problemu, tak długo nie znajdziesz uzdrawiającego Cię rozwiązania (jakieś inne rozwiązania na pewno znajdziesz, ale raczej nie takie, które w dłuższej perspektywie przyniosą Ci szczęście).

 

Przy czym, nie mam na myśli akceptacji stanu obecnego i trwania w nim. Jeśli coś jest nie tak, to jest do zmiany. Mam na myśli moment, gdy stawiamy czoła problemowi i nazywamy go po imieniu, a następnie akceptujemy to, że pojawił się w naszym życiu. Bez złości, bez frustracji.

 

Dopiero kiedy nauczymy się przyjmować rzeczywistość ze spokojem, dopiero wtedy zaczniemy znajdować prawdziwą siłę do zmian, która pokieruje nas w stronę szczęścia.

 

Jeśli w moim wnętrzu pojawiła się akceptacja, to tym samym pojawiło się lepsze zrozumienie sytuacji oraz samej siebie. W związku z tym, jeśli lepiej rozumiem co się dzieje i czego potrzebuję, to jestem w stanie ułożyć plan działania. I to właśnie robię, układam plan jak sobie poradzić z tą sytuacją, co zrobić krok po kroku. Jak mówi chińskie przysłowie, nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku.

 

Po kryzysach, często przeformułowujemy nasze życie i w pewnym sensie zaczynamy je na nowo. Dlatego uważam, że warto mieć wtedy jakiś plan. Dla tych bardziej spontanicznych, można też bez planu. Jednak jeśli jest nam ciężko, to ułożenie planu i pragmatyczne trzymanie się go może nam pomóc wyjść z trudnej sytuacji.

 

 

Jak odnaleźć szczęście, gdy wszystko się psuje?

 

Krok 1

Upatruj szczęścia w tym, co masz.

Każdy medal ma 2 strony. Każdą sytuację można widzieć w pozytywach i negatywach. Skup swoją uwagę na tym co dobre, nie na tym co złe. Na tym co masz, a nie na tym czego Ci brakuje.

 

Krok 2

Zaakceptuj wewnętrznie to, co się stało.

To pierwszy krok do pozytywnej zmiany. Porównaj to do temperatury wzrastającej na termometrze. Temperatura wzrastając z ujemnych wartości do dodatnich przechodzi przez stan 0. Nie zdarza się jej przeskoczyć z -10 na +10. Naucz się podnosić swoją energię przez przejście przez stan 0, który ja nazywam akceptacją stanu obecnego i zrozumieniem tego co się dzieje. Od tego zaczyna się pozytywna zmiana.

 

Krok 3

Ułóż plan naprawczy i zacznij od wykonania pierwszego kroku.

Z planem będzie Ci łatwiej. Jeśli jesteś po traumatycznych przeżyciach trzymanie się planu pozwoli Ci krok po kroku wyjść z tej trudnej sytuacji, nawet jeśli początkowo nie widzisz w tym sensu.

 

Krok 4

Wynieś wszystkie lekcje z tej trudnej sytuacji.

Poświęć czas na refleksje. Zadaj sobie pytanie dlaczego to się stało. Co miało Ci to wszystko przynieść, jaką informację? Wyjdź mądrzejszy z tej sytuacji.

 

Krok 5

Zastosuj wyniesione mądrości w życiu. 

One pozwolą Ci być szczęśliwszym. Wdróż w życie wszystko co udało Ci się zrozumieć. Prowadząc życie w zgodzie z sobą samym i bardziej świadomie, będziesz szczęśliwszy.


 

Jeśli jesteście teraz w trudnej sytuacji i jest Wam ciężko, trzymam za Was kciuki. Wszystko będzie dobrze. Dajcie sobie czas i zatroszczcie się o siebie, z czasem wszystko się ułoży. Szczęście jest przeznaczone dla każdego z nas :) Buźki! :)

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj podobne wpisy:

 

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
17 grudnia 2017
Jak znaleźć szczęście, gdy wszystko się popsuje?

© 2016-2019 GłupioMĄDRA

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie