Tak naprawdę to pytanie powinno brzmieć inaczej. Co byś zrobiła, gdybyś UŚWIADOMIŁA sobie, że Twoje życie ma ograniczony czas? Rodząc się wiemy, że nie jesteśmy nieśmiertelni. Jedyny problem jest taki, że nie wiemy ile pożyjemy, czy będziemy żyć 20 czy 80 lat. Ale czy rzeczywiście zdajesz sobie sprawę z tego, że Twój czas jest ograniczony? Mało tego, że nie masz pojęcia ile wynosi to ograniczenie?

 

Ja nie zdawałam sobie z tego sprawy. Nie doceniałam życia takiego jakie było. I chyba tylko wydawało mi się, że wiem co jest w życiu ważne. Ale nie martwcie się, to nie będzie smutna historia. Wybaczcie też, jeśli ten wpis będzie nieco przydługi. Jakiś czas zbierałam się do jego napisania oraz do powrotu do pisania.

 

Tematem przewodnim moich ostatnich kilkunastu miesięcy jest zdrowie. A raczej powracanie do niego. Trochę mi głupio pisać o tym, bo moja historia nie jest tak poważna jak wielu osób, ale niestety tematem przewodnim tych miesięcy był również Rak, a może bardziej lęk i ucieczka przed nim.

 

Pamiętam jak dziś, po zrobieniu badań cytologicznych, otrzymałam telefon, że wyniki odbiegają od normy i zapraszają mnie na konsultację z lekarzem. Nawet teraz stresuję się jak zrobię jakieś badania, bojąc się, że ktoś do mnie zadzwoni z placówki medycznej. Po tym telefonie, w maju zeszłego roku, byłam niesamowicie przestraszona. Trzęsłam się, kiedy otwierałam kopertę z wynikami badań. I cóż, jedyne co wtedy wiedziałam to fakt, że nie jest dobrze.

 

Pierwszy lekarz, z którym rozmawiałam sprawił, że płakałam jeszcze długo po tej wizycie. Powiedział, że mam jak najszybciej pójść do szpitala, nie ma czasu na zastanawianie się, trzeba jak najszybciej wyciąć zmiany. I chyba tylko to pamiętam, bo reszta to czarna dziura.

Po tym konsultowałam się z kilkoma lekarzami. Jedna lekarka użyła w gabinecie słów: rak nieinwazyjny - stadium zero. I od tych słów, znów zapadła czarna dziura. Nic więcej nie pamiętam z tej wizyty. Już teraz wiem, dlaczego powinno chodzić się z kimś bliskim na takie wizyty. Ciężko jest utrzymać koncentrację w takim stresie, a jednak niesamowicie ważne jest usłyszeć, co mówi do Ciebie lekarz.

 

Dziś po kilku miesiącach, przeczytaniu wielu artykułów oraz książek, a także po konsultacjach z kilkoma lekarzami jestem mądrzejsza. Chociaż może po prostu przyzwyczaiłam się do tych rakowych tematów, że aż tak mnie nie przerażają. Ale to jest stan jaki mam dziś, ostatnie miesiące były jednak pełne lęku.

 

Dziś jestem też zdrowa. Czy poddałam się zabiegowi wycięcia części szyjki macicy? Nie. Pomimo zapewnień lekarzy, że nie będzie miało to wpływu na donoszenie potencjalnej ciąży, bałam się i odwlekałam tę decyzję. Znam siebie i wiem jaką traumą cielesną są dla mnie wszelakie zabiegi i operacje.

 

Dziś cieszę się, że odwlekłam decyzję o zabiegu. Czy jest ona za mną? Nie do końca, ale na mój obecny stan wiedzy, jestem zdrowa i tego się trzymam. Jak dotarłam do tego punktu?

 

W dniu odebrania pierwszych wyników badań, wiedziałam, że muszę zmienić swoje życie. Od diety, po relacje, a nawet pracę.

 

Diet, przez te kilkanaście miesięcy miałam wiele. Moi przyjaciele parsknęli by teraz śmiechem na myśl, czego to znowu nie jem;p Albo czym się suplementuję;p Przez kilka miesięcy miałam też terapię, która nazywa się Somatic Experiencing na temat usuwania traum z ciała. Pracowałam dużo z emocjami. Więcej czasu poświęcałam na relacje z bliskimi, z którymi przebywanie było dla mnie karmiące. I dużo odpoczywałam. I tu nie żartuje, a pisząc ‘odpoczywałam’ mam na myśli, że  bardzo dużo spałam lub po prostu leżałam i starałam się maksymalnie odrzucić stres oraz kontakt z ludźmi, którzy go wywoływali.

 

Co z tego wszystkiego zadziałało? Nie mam pojęcia. Tydzień temu odebrałam ostatnie wyniki, które sprawiły, że czuję się wreszcie bezpiecznie. Nawet lekarze byli zaskoczeni, że wyniki tak się poprawiły.

 

Tyle, że dziś wpis nie jest o tym, jak mi się udało wrócić do zdrowia, albo przygasić zdrowotne problemy, ale o tym co byś zrobiła albo co byś zrobił gdybyś uświadomił sobie, że Twoje życie ma czasowy limit.

 

Ja słysząc te diagnozy, czytając o raku, zaczęłam myśleć o śmierci. I oczywiście mój przypadek był wczesnym etapem choroby. Takim, że wycięcie zmian, w ogóle nie powoduje problemów. Nikt mi nawet nie sugerował, że umrę. Ale nagle, te wszystkie informacje tak we mnie uderzyły, że zaczęłam się zastanawiać, gdzie jestem i co robię ze swoim życiem. I pomimo tego, że jestem osobą, która ciągle się rozwija i pracuje nad sobą, to okazało się, że moje życie, w wielu kwestiach się pogubiło. I dokądś oczywiście zmierzałam, ale zupełnie bezmyślnie, nie uwzględniając podstawowego czynnika, a więc tego, że nie będę żyć wiecznie i tak naprawdę nie wiem ile pożyję. To truizm, ale naprawdę życia nie można brać za pewnik.

 

Teraz stoję przed podjęciem kilku życiowych decyzji. Choć tak naprawdę nie musi to być szczególny moment.

 

Codziennie podejmujemy mnóstwo decyzji, które mają wpływ na nasze życie. I czy podejmujesz te decyzje uwzględniając fakt, że życie nie jest pewnikiem? Że każdy dzień jest niesamowicie cenny i nie ma co go marnować na bzdury i rzeczy mało ważne?

 

Czytam ostatnio książkę Michała Szafrańskiego, pt. “Finansowy ninja”. Można by pomyśleć, że jest to książka wyłącznie o finansach, natomiast to tylko pozory. Dla mnie ta książka jest również o tym, jak uporządkować i naprawić swoje życie. Jednym z początkowych ćwiczeń, jakie sugeruje Michał to odpowiedzenie sobie szczerze na pytanie: Jakie cele i marzenia osiągnę w ciągu 10 lat? Jak wypiszesz je sobie, to później masz wypisać te, które jesteś w stanie osiągnąć w ciągu 2 lat życia. Uwierz mi, że lista bardzo się skraca i ogranicza się tylko do rzeczy naprawdę dla Ciebie ważnych. A co jeśli zostaje Ci tylko rok? Co jesteś w stanie osiągnąć przez rok?

 

Szczerze, ja byłam zdumiona tym, co zostało na mojej liście. Ćwiczenie Michała jest nieco szersze niż je opisałam i ważne, aby wykonać je po kolei, a więc od szerokiego horyzontu czasowego, do krótszego. Chodzi w nim o uświadomienie sobie tego, co jest dla Ciebie ważne, a później tego, co jest dla Ciebie realne, uwzględniając fakt, że Twój czas jest ograniczony.

 

Ja mam zamiar tę listę sobie wydrukować i zalaminować, bo łatwo w codziennym biegu zapomnieć o tym co jest ważne i co chce się osiągnąć.

 

Tylko powiem szczerze, że realizacja czegoś co jest dla nas naprawdę ważne jest niesamowicie trudna.

 

Uwzględniając fakt, że każdy z nas jest istotą unikalną i wyjątkową, prawdopodobnie to co znajdziesz na swoje liście też takie będzie. A nie jest łatwo w świecie standardów i konformizmu osiągać rzeczy unikalne i wyjątkowe. Będzie wymagało to od Ciebie niesamowitej odwagi.

 

Świadomość, że możesz już nie mieć więcej szans bądź czasu, aby zrealizować to co jest ważne pomaga w wytrwaniu w postanowieniach.

 

To nie brzmi przyjemnie, pamiętać codziennie o śmierci. Ale po moich doświadczeniach, wydaje mi się to być motywacją najwyższego poziomu. Przesuwając się bardziej w filozoficzną stronę, śmierć jest nieodłączną częścią życia. I o tej części niestety zapominamy. Dziś wydaje mi się, że nie można prawdziwie żyć, jeśli nie jest się pogodzonym ze śmiercią.

 

W obliczu poważnego zagrożenia zdrowia lub życia, wraca do nas świadomość tego kim jesteśmy i co chcielibyśmy robić. Ale nie trzeba czekać na tak ekstremalną sytuację. Można po prostu to sobie uświadomić. Dziś. Teraz.

 

Jeśli uświadomiłaś sobie, że nie jest w życiu tak, jak tego pragniesz, proszę zrób coś z tym. Jeśli czujesz, że zabłądziłeś, podejmij działanie i zmień kurs na właściwy.

 

Gdybyś wiedziała, gdybyś wiedział, że został Ci rok życia, czy coś by się zmieniło w postrzeganiu tego, gdzie teraz jesteś?

 

U mnie się zmieniło.

 

 

 

 

Koniecznie przeczytaj podobne wpisy:

 

 

 

 

 

uśmiech dziewczyna radość festiwal kolorów
04 listopada 2018
Czy wiesz, że życie ma ograniczony czas?

© 2016-2019 GłupioMĄDRA

Informacje o nowych wpisach i słowo ode mnie